Kill The Fez! March 2014 | Page 35

Bluesman Ponder ilustracja: Swirley Przy drodze siedzi bluesman. Gra na gitarze. Czasami coś zachrypi. Być może to głęboki życiowy przekaz, być może kompletny bełkot – nie sposób stwierdzić, bo krtań arty­ sty wymęczyły dekady spożywania nikotyny i wódki. Coś jednak jest w  tej charczącej muzyce, że ciężko nie przystanąć chociaż na kilka sekund. Może nawet wrzucić mu do­ lara do czapki. Potem pójść sobie i  nie zastanawiać się, kim był ten niedogolony Murzyn z krawężnika. Prawda jest taka, że bluesman jest tak naprawdę znaną gwiazdą, która przebrała się w stare łachy, żeby siedzieć przy drodze i udawać utale­ n­ owanego żebraka. Właściwie to to t wcale nie jest prawdą. Ale jak by było miło, gdyby tak właśnie było. Do jakiegoś stopnia może zresztą nie jest to też tak całkowite zmyślenie? Na­ wisko blues­ z mana może znać ­ ylko t jego najbliższa rodzina, jego twarz może być łatwa do zapomnie­ ia, n ale tutaj, na tym  kró­ kim t odcinku drogi blu­ sman e jest większy od wszy­ stkich  Rayów  Cha­ le­ r sów świata. Może zresztą bluesman jest mo­ tylem. To nie jest znowu aż tak nieprawdo­ odobne. Może to zwy­ p kły owad, który przysiadł tu, żeby odpocząć trochę podczas zbie­ rania nektaru, a z jakichś względów wszyscy na jego widok poczuli, że to jest właśnie miejsce, w którym powinno być słychać bluesa i zwizu­ alizowali sobie tego typowego czar­ ne­ o żebraka z akustyczną gitarą g pamiętającą pewnie czasy prohibicji. I dlatego ten człowiek nadal nie jest sławny. Łowcy talentów zjeżdżają się na tę brudną uliczkę New Jersey i próbują zaproponować muzykowi kontrakt, ale on nie słucha, bo jak ma słuchać, skoro tak naprawdę nie jest niczym więcej, jak durnym 35