mi się sobą, tym nieistniejącym.
I nieistniejące jest jeszcze bardziej
we mnie. Kamień. Kamień. Ciężki
kamień. Ale też więcej mnie
w środku. Więcej i więcej. Misty
ka, zaklęty krąg. Więcej i więcej.
I wybucham. I staje się mnie du
żo. I nie wiem, czy ja to ja i który
z tych ja jest tym ja właściwym.
To już nie ja, to coraz bardziej nie
jestem ja. Dzielę się i przestaję się
rozpoznawać. To już nie ja. Czy je
stem? Czy jeszcze jestem? INNI.
Ja usuwam się w cień, ciemno ć,
ś
pustkę, otchłań nieistnienia. Bo
nie mogę istnieć. Muszę nie
istnieć.
Zjawiacie się, bo jesteście.
Jesteście nigdzie, jesteście wszę
dzie.
Od urodzenia wiecie, że jesteście.
We własnych słowach jesteście.
ilustracja: Wilkowsky
33