Felieton
Her pussy tastes like Pepsi Cola
Je?li mo?na powiedzie? o jakimkolwiek pa?stwie, ?e jego „cipka”
smakuje jak Pepsi Cola, wiadomo, ?e mowa o Stanach Zjednoczonych. O
mieszka?cach USA regularnie s?ysz? stereotypowe „idioci”, niekiedy „przest?pcy”. Nale?? do m?odego, wolnego pokolenia i uwa?am Ameryk? za kraj
marze?, gdzie wszystko jest mo?liwe, a obywateli, których uda?o mi si? pozna?, za czaruj?cych. Oczywi?cie cz??? tamtejszej Polonii na ?amach Radio
M. narzeka na rzekom? bied?, na brak szacunku dla warto?ci religijnych,
ukryty pod biblijn? Sodom? i Gomor?. I cho? tych g?osów na antenie Ojca
Dyrektora jest sporo, to nie mamy niestety wy?u migruj?cych z powrotem
do ?rodkowej Europy. Przez wysokie standardy ?ycia wi?kszo?? zapomina o
tym, co jest grzechem, a co nie... Posiadaj?c wiedz? o etyce pisania, z?ami?
jej zasady kilkakrotnie. Ostrze?enie pad?o i ka?dy, kto zamierza przej?? do
dalszej cz??ci artyku?u, robi to na w?asn? odpowiedzialno??.
Stany Zjednoczone to ogród rajski, w którym mamy dost?p do owoców drzewa zakazanego. Najbardziej dorodnym z nich jest wolno?? my?li i
pogl?dów. USA nale?y do krajów najbardziej wyzwolonych, je?li mówimy o
formie “EXPRESS YOURSELF”. Swoje pogl?dy kreuj? oczywi?cie g?ównie
pod wp?ywem tego, co si? dzieje w ameryka?skim show businessie. ?ledz?
ameryka?skie kino, produkcje telewizyjne, a w szczególno?ci ameryka?ski
rynek muzyczny. Ameryka Pó?nocna to tak?e raj dla ludzi takich jak ja - artystów. Ka?da ameryka?ska kompozycja wysoko pozycjonowana na billboardzie to produkcja najwy?szej jako?ci. Bez wzgl?du na to, czy we?miemy
album Madonny, Beyonce, Rihanny, Justin’a Biebera czy Lana’y Del Rey,
mo?emy by? przekonani, ?e to produkt niemal?e doskona?y. Linie melodyczne s? wypieszczone do tego stopnia, ?e po pierwszym wys?uchaniu utworu w
radiu mo?na go ju? zanuci?, odtworzy?.
Ameryka?ski rynek muzyczny to oczywi?cie nr 1 na arenie mi?dzynarodowej. Ca?kiem nie?le jak na „idiotów” prawda? Podobnie jest z hollywoodzkim kinem, bez wzgl?du na to, czy mamy do czynienia z reprodukcj?
kina europejskiego, japo?skiego, czy autorskim produktem rodem z LA., ró?nica mi?dzy prototypem, a orygina?em w takich przypadkach jest zawsze ta
sama. Po kinie ameryka?skim raczej ci??ko spodziewa? si? brzydoty. Wszyscy maj? idealnie równe i bia?e z?by, bohaterowie nawet w momencie ?mierci
maj? pe?ny makija? i nienaruszon? fryzur?. Ale czy to tak ?le ogl?da? dla
odmiany “HAPPY ending story”? My?l?, ?e Amerykanie w wi?kszo?ci przypadków poza produktami wysokiej jako?ci zapewniaj? sobie za grube miliony genialny PR i marketing. Rzecz jasna stricte prawicowe media donosz? o
tym, ?e USA jest krajem wykl?tym przez Boga.