I Kronika Szkoły kronika | Page 48

N ASZE DZIECI Dzieci dzisiejsze w porównaniu z dziećmi pierwszego dziesięciolecia Nowej Polski wypadają bardzo na minus. Główki tamtych tak dziewczęce, jak i chłopięce pięknie, bezpretensjonalnie zaczesane. Prawie całe klasy należały do harcerstwa i prowadziły piękną prace współzawodnictwa samopomocy koleżeńskiej. Rzadkie były wypadki, aby uczeń klasy VII był repetentem. Te wszystkie ambicje przekazywali swym uczniom i klasom wychowawcy i nauczyciele. Klasy były wychowywane, zdyscyplinowane, pełne szacunku dla każdego nauczyciela i jego pracy. Żyły w poszanowaniu mienia społecznego. Nasze ściany i sprzęt szkolny nie miał żadnych znaków uszkodzeń z premedytacji. Przez 7 lat nie było remontu w szkole i nie widać było potrzeby tego remontu, dzieci były gospodarzami swojej szkoły. Płakały, gdy ją kończyły i płakały razem z nami. Po raz drugi w tej książce z czułością wspominam dzieci i szkołę z tego okresu. Chcę zapomnieć o tym, że władze szkolne, a właściwie władze partyjne postawiły mnie poza nawias swoich mocnych i wytrwałych robotników Polski Ludowej. Całą moją radością było dobre wychowanie dzieci. W okresie, z którego pochodzą zdjęcia wychowanie fizyczne nie miało wykwalifikowanych nauczycieli. Dzieci zawsze miały kostiumy, a dziewczynki na białych bluzeczkach czerwone chusty zawiązane z przodu na węzeł. Na zdjęciu widać dwóch żołnierzy, którzy dwa razy w tygodniu przyjeżdżali do nas na sport, 48