Glos Powiatu Sredzkiego 2 GPS 30 2014 | Page 13

kulturalnie redakcja@glospowiatusredzkiego.pl 13 WYWIAD Tak, można powiedzieć, że mam szczęście Z Wojciechem Gąssowskim, gwiazdą Zaniemyskich Bitew Morskich o karierze muzycznej, repertuarze i najnowszej płycie rozmawiała Małgorzata Frąckowiak. Miał Pan być studentem AWF. Wysportowany, młody, przystojny, a  tu nagle rozwinęła się kariera muzyczna. Debiut w 1962r. w konkursie „Szukamy młodych talentów” i  Pańskie życie podążyło inna drogą. Tak się to potoczyło, że wtedy, kiedy ja już zacząłem zdawać egzaminy na AWF, to w tym samym czasie był festiwal Młodych Talentów w Szczecinie. Właściwie finał, do którego i ja się dostałem. Rodzice byli przerażeni. Chcieli, bym studiował. Ja niestety w  połowie egzaminów zrezygnowałem z  dalszego zdawania i pojechałem do Szczecina. Nie żałuję tego posunięcia. Zostałem laureatem tego festiwalu, a po skończeniu AWF -u, bo ja wiem, co ja bym robił? Czy już wtedy Pan wiedział, że to jest ta droga życia, którą chcę wybrać? Może nie do końca wówczas wiedziałem, czy to ta droga. Fakt, byłem jednym z  laureatów i  znalazłem się w  dobrym towarzystwie. Tam była Helenka Majdaniec, Karin Stanek, Wojtek Korda, Czesław Niemen. Miałem szczęście, bo po tym festiwalu Czerwono-Czarni po wakacjach zaproponowali mi współpracę wokalisty. Tak to się zaczęło. Ma pan sentyment do któregoś z  zespołów? Szczególne wspomnienia? Do zespołu Czerwono-Czarni, bo z  nimi zaczynałem, ale największy sentyment mam do zespołu Test, który współzakładałem. To dla mnie znacząca rzecz, gdyż to był pierwszy zespół har