Wspomnienie
jak bezgraniczną miał miłość do Wilna,
Kresów i ludzi tutejszych, i jak bardzo pragnął
nam pomagać”.
Druh Edward był żarliwym krzewicielem myśli
korczakowskiej. Wzorując się na patronie
Kręgu, dawał doskonały przykład instruktorom harcerskim, przyszłym wychowawcom i pedagogom. Szczególną opieką otaczano chore dzieci. Podczas każdego z zimowisk w Murzasichlu odwiedzano zakopiańską
Klinikę Rehabilitacji i Ortopedii, w Bydgoszczy zaś do chwili obecnej członkowie
AKI regularnie spotykają się z pacjentami
Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego. Druh
Rajszys stawiał na pierwszym miejscu
w hierarchii zadań Kręgu organizację zabaw
i przedstawień dla małych pacjentów. –
Studenci przełamując często nieśmiałość,
wcielali się w odgrywane przez siebie postaci,
aby wywołać uśmiech na twarzach dzieci –
wspomina Barbara Maklakiewicz. Spotkania
te niosą ze sobą obopólne korzyści: kształtują
wrażliwość ludzi młodych i pomagają
dzieciom przetrwać chorobę.
Nie sposób tu wymienić wszystkich podejmowanych przez Edwarda Rajszysa inicjatyw
jednoczących różnorodne środowiska.
Współpraca z wojskiem pozwoliła na rozbudowę Funki. Dzięki nowatorskiej, jak na
lata 60., akcji BANJO (Bydgoska Akcja Nauki
Języków Obcych), której był inicjatorem,
przez ponad trzy dziesięciolecia w ośrodku
nad Jeziorem Charzykowskim dochodziło
do corocznych spotkań młodzieży z różnych
krajów świata. Jako absolwent toruńskiego
Technikum Budowlanego był współzałożycielem przyzakładowej spółdzielni mieszkaniowej (obecnie: Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani”). Za pracę zawodową,
dydaktyczną i za działalność społeczną został
Dzień Dziecka w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy
wielokrotnie nagrodzony odznaczeniami
państwowymi i resortowymi. Wiele dobra dla
Uczelni przyniosła współpraca druha Edwarda
z rektorami: prof. Edmundem Trempałą
i prof. Andrzejem M. de Tchorzewskim.
Opiekun AKI pozostał w sercach dzięki temu,
że patrząc – widział, a słuchając – słyszał.
Maciej Weryho wspomina: – Druh Edward
był i nadal jest dla mnie osobą niezwykle
ważną, o czym przekonuję się tym bardziej,
im więcej lat upływa od jego odejścia.
Czas, który miałem szczęście spędzić
w towarzystwie druha, stanowi dla mnie
niezwykle bogate źródło inspiracji i refleksji.
Wiele mi ofiarował, wiele nauczył. Przede
wszystkim rzeczy w życiu fundamentalnej,
mianowicie tego, że drugi człowiek zawsze
jest wartością nadrzędną, najważniejszą. Bo
nawet do Boga, jakkolwiek Go rozumiemy
i sobie wyobrażamy, droga wiedzie poprzez
spotkanie z drugim człowiekiem, który jest tu
i teraz, obok.
Edward Rajszys był postacią wyrazistą:
silną, odważną, cierpliwą, „o wyjątkowej
kindersztubie,
pewnie
jeszcze
przedwojennego szlifu”, na co zwraca uwagę
Iwona Staszewska-Chyła. „My, Stare Żubry”
– zwykł zwracać się do męskiej części
instruktorów, jak wspomina wieloletni
członek AKI, Kamil Kuruś. Zdawał sobie
sprawę, jak ważna dla młodych ludzi jest
nadzieja, poczucie wartości i zakorzenienia.
Wielu z nich jego ideami, myślami i pamięcią
czynów każdego dnia dzieli się z tymi, którzy
są obok.
Przywiązywał wagę do rzeczy powszednich
i pozornie prostych. – W sposób szczególny
odnosił się do chleba i wszystkiego, co
on symbolizuje. Stąd też zapewnie wziął
się pomysł budowy kaszubskiego pieca
chlebowego w Funce – przypomina Elżbieta
Kaczmarowska, należąca do grona przyjaciół
AKI. W ten przedświąteczny czas godzi się
wrócić pamięcią do Wychowawcy, który
przekonywał, iż wspólne celebrowanie
codzienności oraz odkrywanie dobra w sobie
i w drugim człowieku sprawia, iż życie nabiera
smaku.
Aleksandra Norkowska
fot. archiwum rodziny
Na cmentarzu zakopiańskim przy grobie Olgi i Andrzeja Małkowskich
- twórców Harcerstwa Polskiego
Autorka składa serdeczne podziękowania
wszystkim osobom, które zechciały podzielić
się wspomnieniami. Szczególne wyrazy
wdzięczności za udostępnienie materiałów
kieruje ku żonie Edwarda Rajszysa, Pani
Krystynie oraz jego córce, Pani Hannie Derda.
11