Gazeta Studencka UKW "Atheneum" - Styczeń/Luty 2014 Atheneum - Grudzień 2012 | Page 11

Wspomnienie jak bezgraniczną miał miłość do Wilna, Kresów i ludzi tutejszych, i jak bardzo pragnął nam pomagać”. Druh Edward był żarliwym krzewicielem myśli korczakowskiej. Wzorując się na patronie Kręgu, dawał doskonały przykład instruktorom harcerskim, przyszłym wychowawcom i pedagogom. Szczególną opieką otaczano chore dzieci. Podczas każdego z zimowisk w Murzasichlu odwiedzano zakopiańską Klinikę Rehabilitacji i Ortopedii, w Bydgoszczy zaś do chwili obecnej członkowie AKI regularnie spotykają się z pacjentami Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego. Druh Rajszys stawiał na pierwszym miejscu w hierarchii zadań Kręgu organizację zabaw i przedstawień dla małych pacjentów. – Studenci przełamując często nieśmiałość, wcielali się w odgrywane przez siebie postaci, aby wywołać uśmiech na twarzach dzieci – wspomina Barbara Maklakiewicz. Spotkania te niosą ze sobą obopólne korzyści: kształtują wrażliwość ludzi młodych i pomagają dzieciom przetrwać chorobę. Nie sposób tu wymienić wszystkich podejmowanych przez Edwarda Rajszysa inicjatyw jednoczących różnorodne środowiska. Współpraca z wojskiem pozwoliła na rozbudowę Funki. Dzięki nowatorskiej, jak na lata 60., akcji BANJO (Bydgoska Akcja Nauki Języków Obcych), której był inicjatorem, przez ponad trzy dziesięciolecia w ośrodku nad Jeziorem Charzykowskim dochodziło do corocznych spotkań młodzieży z różnych krajów świata. Jako absolwent toruńskiego Technikum Budowlanego był współzałożycielem przyzakładowej spółdzielni mieszkaniowej (obecnie: Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani”). Za pracę zawodową, dydaktyczną i za działalność społeczną został Dzień Dziecka w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy wielokrotnie nagrodzony odznaczeniami państwowymi i resortowymi. Wiele dobra dla Uczelni przyniosła współpraca druha Edwarda z rektorami: prof. Edmundem Trempałą i prof. Andrzejem M. de Tchorzewskim. Opiekun AKI pozostał w sercach dzięki temu, że patrząc – widział, a słuchając – słyszał. Maciej Weryho wspomina: – Druh Edward był i nadal jest dla mnie osobą niezwykle ważną, o czym przekonuję się tym bardziej, im więcej lat upływa od jego odejścia. Czas, który miałem szczęście spędzić w towarzystwie druha, stanowi dla mnie niezwykle bogate źródło inspiracji i refleksji. Wiele mi ofiarował, wiele nauczył. Przede wszystkim rzeczy w życiu fundamentalnej, mianowicie tego, że drugi człowiek zawsze jest wartością nadrzędną, najważniejszą. Bo nawet do Boga, jakkolwiek Go rozumiemy i sobie wyobrażamy, droga wiedzie poprzez spotkanie z drugim człowiekiem, który jest tu i teraz, obok. Edward Rajszys był postacią wyrazistą: silną, odważną, cierpliwą, „o wyjątkowej kindersztubie, pewnie jeszcze przedwojennego szlifu”, na co zwraca uwagę Iwona Staszewska-Chyła. „My, Stare Żubry” – zwykł zwracać się do męskiej części instruktorów, jak wspomina wieloletni członek AKI, Kamil Kuruś. Zdawał sobie sprawę, jak ważna dla młodych ludzi jest nadzieja, poczucie wartości i zakorzenienia. Wielu z nich jego ideami, myślami i pamięcią czynów każdego dnia dzieli się z tymi, którzy są obok. Przywiązywał wagę do rzeczy powszednich i pozornie prostych. – W sposób szczególny odnosił się do chleba i wszystkiego, co on symbolizuje. Stąd też zapewnie wziął się pomysł budowy kaszubskiego pieca chlebowego w Funce – przypomina Elżbieta Kaczmarowska, należąca do grona przyjaciół AKI. W ten przedświąteczny czas godzi się wrócić pamięcią do Wychowawcy, który przekonywał, iż wspólne celebrowanie codzienności oraz odkrywanie dobra w sobie i w drugim człowieku sprawia, iż życie nabiera smaku. Aleksandra Norkowska fot. archiwum rodziny Na cmentarzu zakopiańskim przy grobie Olgi i Andrzeja Małkowskich - twórców Harcerstwa Polskiego Autorka składa serdeczne podziękowania wszystkim osobom, które zechciały podzielić się wspomnieniami. Szczególne wyrazy wdzięczności za udostępnienie materiałów kieruje ku żonie Edwarda Rajszysa, Pani Krystynie oraz jego córce, Pani Hannie Derda. 11