Czy to forma odkupienia win za grzechy, dobrowolne ukrzyżowanie? A może uświadomienie człowiekowi, że wciąż bliżej mu do zwierząt niż myśli? Świat pędzi do przodu niczym łososie na tarło, a wydawanie na świat potomka wciąż łączą się z bólem. 1...2...3...odliczanie pora zacząć. Skurcze regularne, patrz brzuch boli cię jak cholera, w regularnych interwałach czasowych. Bosko, zaczyna się prawdziwa jatka.Nawet jeśli potraktowano cię znieczuleniem na wyraźne życzenie, bądź jak kto woli o czasie zaczęłaś się wydzierać, że już nie wytrzymasz, to wciąż czeka cię parcie czyli wypychanie prawdziwego człowieka za pomocą własnych sił przez dziurkę, która kiedyś nie mogła pomieścić nawet tamponu, fantastyczny widok zakrwawionego noworodka o kolorze czerwonym, w niektórych wypadkach z domieszką sinicy.Do tego spłaszczony nos, głowa niekształtna, mina wykrzywiona na wszystkie strony, często szycie, szwy, opuchilizna...
Istna idylla, cudo! Potem tygodnie powracania do żywych. Rzeź bowiem nie kończy się na porodzie. Rany nie goją się w jeden dzień, dochodzą puchnące piersi, podrażnione sutki, kurcząca się w rytm mlaskania noworodka, macica. Droga przez mękę jednym słowem.
Dlaczego zrobiłam to trzy razy- zapytasz...
Otóż magia hormonalna mąci nam w głowie zaraz po porodzie. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zapominamy o bólu, o krwi, o cierpieniu. Nagle nie pamiętamy tego, co było nie do wytrzymania jeszcze kilka godzin wcześniej. Nasze logiczne myślenie zalewa fascynacja tym małym, bezbronnym czymś obok. Czerwone, beżowe, czarne czy żółte- wspaniałe i najpiękniejsze, nasze. Nie umiem przekazać słowami tego co czuje matka, która po raz pierwszy bierze w ramiona swoje dziecko. Nie umiem słowami nazwać miłości, która rodzi w ciągu pierwszych chwil ze sprawcą cierpienia. Po raz kolejny potwierdzenie znajduje mądre przysłowie „wszystko co dobre rodzi się w bólu”. Nie chcę nikogo straszyć, nie mam na celu szokowania, ani rzucania prawdziwym mięsem po twarzy. Poród to nie jest misterium, to nie jest zabawa ani nic przyjemnego. Kto twierdzi inaczej- kłamie. Doświadczenie porodów pozwoliło mi jednak zupełnie innym okiem spojrzeć na własną mamę. Po dwudziestu kilku latach regularnych krwawień, omdleń z powodu „kobiecych dolegliwości”, czeka cię jeszcze bardziej krwawa przygoda but showmustgoon.
.