p roz a
Gdy wyszedł rano z domu…
Álfey
Gdy wyszedł rano z domu, nie mógł się
oprzeć wrażeniu że wszyscy na niego
patrzą. Przez chwilę przekonywał sam
siebie, że to zupełnie mylne wrażenie.
Złośliwe, uciążliwe, ale ze skłonnością
do konfabulacji. Już nieraz się z nim
widywał, ostatnio bodaj w czwartek.
A może był to wtorek, w zeszłym miesią
cu? Tak czy owak, znów się pojawiło
i stroi sobie z niego żarty, i to o poranku.
Czas jednak mijał, a On nie był już pe
wien czy słusznie ocenił swego przeciw
nika. Przechodnie naprawdę zdawali się
spoglądać na Niego coś nazbyt często,
a gdy już spoglądali, tym spojrzeniem
obrzucali Go całego i nie o