p roz a
szyby. Cóż tak fascynującego kryło się
wewnątrz mieszkania, że ten owad był
gotowy poświęcić cały błękit nieba tyl
ko po to, aby to zdobyć? Z ciężkim wes
tchnieniem spojrzałam na cienki pasek
nieba, wyłaniający się zza sąsiedniego
bloku. Dopiero po chwili dotarło do
mnie, że patrzę w niebo bez kłębiącego
się szarego dymu uciekającej istoty. Och,
czy to oznacza, że…?
jesteśmy jesteśmy jesteśmy jesteśmy
pilnuj
pozwól nam wzlecieć w błękit
jesteśmy tobą nami tobąnami namitobą
pojedynczość nam nie służy
błękit nieba nas wzywa
pilnuj i wpatruj się w górę
jesteśmy chcemy chcemy chcemy CHCEMY
wypadłam na balkon. Podejście drugie.
Założyłam okulary i powoli spojrzałam
na niebo przez przyciemniane szkła.
Istota jesteśmy chcemy chcemy jesteśmy
wciąż kłębiła się tuż za szparą źrenic,
gotowa ulecieć przy każdej nadarzającej
się okazji. Jednak dzięki szklanej ba
rierze mój wzrok nie zasnuł się szarym
dymem. Bądź błogosławiona uparta
pszczoło! Odzyskałaś dla mnie błękit
nieba! Chciało mi się płakać. Chciało mi
się tańczyć z radości. A najbardziej to
chciałam położyć się w takim miejscu,
by móc widzieć jednocześnie niebo i su
fit – tyle tam było jeszcze do odkrycia!
Jeśli kiedyś usłyszysz, że poziom smo
gu jest rekordowo wysoki, nie gniewaj
się zbytnio na mnie – może właśnie
zgubiłam gdzieś okulary i część istoty
uleciała w błękit. I pamiętaj, na wszelki
wypadek, nie wpatruj się w sufit zbyt
intensywnie. Istota jesteśmy czekamy
chcemy jesteśmy wciąż może gdzieś tam
się czaić. Obiecaj. Najlepiej dwa razy.
Momentalnie zerwałam się z podłogi,
chwyciłam leżące na szafce okulary
przeciwsłoneczne i niemal biegiem
11