September 2016 | Page 11

p roz a szyby. Cóż tak fascynującego kryło się wewnątrz mieszkania, że ten owad był gotowy poświęcić cały błękit nieba tyl­ ko po to, aby to zdobyć? Z ciężkim wes­ tchnieniem spojrzałam na cienki pasek nieba, wyłaniający się zza sąsiedniego bloku. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że patrzę w niebo bez kłębiącego się szarego dymu uciekającej istoty. Och, czy to oznacza, że…? jesteśmy jesteśmy jesteśmy jesteśmy pilnuj pozwól nam wzlecieć w błękit jesteśmy tobą nami tobąnami namitobą pojedynczość nam nie służy błękit nieba nas wzywa pilnuj i wpatruj się w górę jesteśmy chcemy chcemy chcemy CHCEMY wypadłam na balkon. Podejście drugie. Założyłam okulary i powoli spojrzałam na niebo przez przyciemniane szkła. Isto­ta jesteśmy chcemy chcemy jesteśmy wciąż kłębiła się tuż za szparą źrenic, gotowa ulecieć przy każdej nadarzającej się okazji. Jednak dzięki szkla­nej ba­ rierze mój wzrok nie zasnuł się szarym dymem. Bądź błogosławiona uparta pszczoło! Odzyskałaś dla mnie błękit nieba! Chciało mi się płakać. Chciało mi się tańczyć z radości. A najbardziej to chciałam położyć się w takim miejscu, by móc widzieć jednocześnie niebo i su­ fit – tyle tam było jeszcze do odkrycia! Jeśli kiedyś usłyszysz, że poziom smo­ gu jest rekordowo wysoki, nie gniewaj się zbytnio na mnie – może właśnie zgubiłam gdzieś okulary i część istoty uleciała w błękit. I pamiętaj, na wszelki wypadek, nie wpatruj się w sufit zbyt intensywnie. Istota jesteśmy czekamy chcemy jesteśmy wciąż może gdzieś tam się czaić. Obiecaj. Najlepiej dwa razy. Momentalnie zerwałam się z podłogi, chwyciłam leżące na szafce okulary przeciwsłoneczne i niemal biegiem 11