Przegląd Archiwalno-Historyczny 1 (2014) | Page 83

Szymon Askenazy – szkic do portretu historyka neoromantycznego 83 mowy. Mówił powoli, z  długimi niekiedy przystankami w  pół zdaniu, jak gdyby szukając właściwego słowa, czy określenia, ale wykład był tak opraco­ wany, że można go było bez poprawek posłać do druku”53. Równie skrupulatnie, jak przygotowywał się do prelekcji, tak zajmował się Askenazy swoimi uczniami. Nigdy nie zaniedbywał tych, którzy zapisa­ li się na jego seminarium. Ci zaś, którzy to uczynili, mieli należeć do najzdol­ niejszych studentów, owładniętych zamiłowaniem do dziejów najnowszych. Jednym z uczestników tego seminarium był Janusz Iwaszkiewicz, który póź­ niej w nekrologu Askenazego napisał: „Jako profesor otaczał troskliwą opie­ ką swych uczniów, nie żałował swego czasu na długie konferencje w sprawie podejmowanych prac, udzielając cennych wskazówek, przerabiając niekiedy gruntownie prace idące do druku. Wymagał składania co pewien czas spra­ wozdań z prac poczynionych, gromiąc niekiedy surowo opieszałych lub dy­ letantów. Posiadał wielki dar zainteresowania, zapalenia, rozentuzjazmowa­ nia do podsuniętego tematu”54. Z seminarium Askenazego wywodziło się sporo wybitnych później hi­ storyków, np.: Adam Skałkowski, Henryk Mościcki, Bronisław Pawłowski, Włodzimierz Dzwonkowski, Marian Kukiel, Emil Kipa, Janusz Iwaszkiewicz. Stworzyli oni z czasem odrębną szkołę historyczną, kontynuując i rozwijając podstawowe założenia naukowe i ideowe profesora. Największym sukcesem szkoły Askenazego było niewątpliwie wydanie, wspomnianych już wcze­ śniej, siedemnastu tomów „Monografii w  zakresie dziejów nowożytnych”. Ciekawą opinię o szkole Askenazego sformułował jego uczeń Marian Kukiel: „Co do »Szkoły«; nie należy jej traktować jako dobranego, karnego zespołu. Dobierał się sam przez zainteresowania i zapał badawczy, torując sobie po­ przez liczne seminarium drogę do ścisłego grona właściwych uczniów, ota­ czających po każdym wykładzie Mistrza i  często idących z  nim na Wysoki Zamek na kwaśne mleko, a także do długich audiencji w jego hotelowym po­ koju. A Profesor nie komenderował nami. Zostawiał wiele swobody w okre­ śleniu tematu pracy i jego ujęciu. Kierował radą i pomocą jako przewodnik i przyjaciel. Tolerował z naszej strony nawet krytykę, byle nie złośliwą. Była to szkoła niezależnych badaczy. Zespołem była tylko moralnie, w znaczeniu przywiązania dla Profesora (które nie zawsze było trwałe), koleżeństwa (które przetrwało wiele kryzysów) i, co się okazało najtrwalszym, silnie wdrożonego poczucia służby obywatelskiej i moralnej odpowiedzialności historyka”55. Istnienie szkoły Askenazego przypada na lata 1902-1917. Już współcze­ śni uważali, że była ona jednym z najważniejszych przedsięwzięć w polskim dziejopisarstwie ówczesnych lat. Osiągnięcia tej szkoły i jej rozwój można po­ równać jedynie, zdaniem uczniów Askenazego – Mariana Kukiela i Euge­ 53 J. Iwaszkiewicz, dz. cyt., s. 894. s. 895. 55 M. Kukiel, „Teki Historyczne” 1960/1961, t. 11, s. 307. 54 Tamże,