Przegląd Archiwalno-Historyczny 1 (2014) | Seite 100
100
Marcin Mikołajczyk
dobnie wszystkich gmin prawosławnych założonych przez Greków45. Został
wybrany jednym z jedenastu asesorów46 Kongregacji. 2 lutego odprawił na
bożeństwo w języku greckim. Jego mowa, wygłoszona w języku greckim
2 lipca, otwierała jedno z posiedzeń Kongregacji47. Zmarł „5 augusta 1799 r.”48
Stosunkowo najwięcej wiemy o następnym kapelanie poznańskiej wspólno
ty – Atanazym Sawiczu. Z pochodzenia Serb, lingwista, zakonnik reguły
św. Bazylego z monasteru św. Jerzego w Bogowadzia, urodził się w 1776 r.
w mieście Novi w Dalmacji49. Tak oto opisuje podjęcie decyzji wyjazdu i po
dróż do Poznania: „[…] grecka Kompania wszakże obejść się nie mogła bez
Xsiędza, w 1799 roku oświadczyli, że rok od zaniesienia Biskupowi Buko
wińskiemu, że bez księdza są już ze dwa lata. Biskup jako chrześcijański pa
sterz, będąc gorliwym po Chrystusie – ubolewał bardzo sercem o utracie któ
rą w tak oddalonym kraju mieli […] bez zbawiennego Pastora [pasterza – M.M.]
i na ten koniec wyznaczył wielu Xsięży aby pasterza nad waćpaństwem [cho
dzi o poznańską wspólnotę – M.M.] objął. Jednakże żaden człek nie miał chę
ci w tak dalekie Kraje jechać do czego według pewnych przyczyn przynaglać
Biskup żadnego nie może, wiele czasu przeszło między wćpaństwa prośby
nim pomyślny skutek dla nich nie odebrali. […] która się gruntowała, że pra
gnąc pasterza okażą szacunek wysoki, miłość najszczerszą, roczna pasja przy
najmniej 18 razy. Zważywszy te obietnice nie trzeba było wątpić o tym wcale
więc z tych wszystkich wielu Ja ten był który zadecydował odpowiadać woli
Jaśniewielmożnego Biskupa. Puściłem się więc w podróż i do Kraju mnie nie
wiadomego w czas kiedy niesłychane śniegi przywaliły drogi i kiedy mrozy
do samego serca. Dopiero żałowałem […] jednak wszystko to znosiłem lwim
sercem. […] i co miałem furmanowi zapłacić 10 dukatów byłem przymuszo
ny z wielkim ambarasem 15 zapłacić, ponieważ on z półdrogi chciał nawrócić
ku domowi nie chcąc za uczynioną drogę ode mnie wcale nic, byłem we
Lwowie i w Warszawie i na ostatek zawitałem do Poznania, cóż mi się tu
przytrafiło, Boże! Lepiej nie mówić, nie chce ja tu wspominać zaśnieci i mro
zy i bezdroże które daleko gorzej od tamtych zastałem