Ana de Armas czy zwyciężczyń Oscarów Michelle Yeoh i Jamie Lee Curtis “ zlały ” się z szampańskim dywanem , co bardzo szybko zostało uchwycone przez fotorepor-terów oraz głośno komentowane .
Gala była prowadzona przez amerykańskiego komika Jimma Kimmela , który podobnie jak w latach 2017 i 2018 nie powalił na kolana zarówno śmietanki towarzyskiej na sali , jak i widzów przed telewizorami . Swój otwierający monolog okrasił kilkoma żartami o zeszłorocznym incydencie między Willem Smithem i Chrisem Rockiem . Producentka gali w wywiadach zapowiadała obecność tychże żartów , których ilość i tak zo-stała zredukowana przez “ sztab kryzysowy ”. Oprócz powtarzanych ciągle tych samych dowcipów , Jimmie popisał się brakiem taktu , który został skrytykowany nawet przez jego fanów . Na gali obecna była noblistka Malala Yousafzai i to właśnie do niej prowadzący zwrócił się z pytaniem : Zastanawiałem się , czy jako najmłodsza noblistka w historii uważasz , że Harry Styles opluł
Chrisa Pine ' a ? ( sytuacja związana z planem zdjęciowym do filmu “ Nie martw się , Kochanie ”). Yousafzai wytrącona tym pytaniem , odpowiedziała z taktem “" Ja mówię tylko o pokoju ". Po niezręcznej sekundzie ciszy , salę zalała salwa śmiechu . Poza żartami z zeszłorocznej gali , Jimmy wielokrotnie naśmiewał się z irlandzkich produkcji , które otrzymały nominację do Oscarów , mówiąc o kulturze picia w tym kraju , porównując Irlandię do krajów trzeciego świata .
Oscary to zawsze wiele kontrowersji i szumu dookoła zwycięzców . 95 . Gala zdecydowanie była rewolucyjna , dopuszczając do głosu twórców niezależnych oraz azjatów . Nie obyłoby się bez niezręcznych żartów oraz przepychu . Ale czy to właśnie nie za to kochamy Oscary ?
Hania Białas