NOMEN OMEN Maj 2020 - Page 14

Vincent spotykali Paula Gau-guina, który dopiero co przybył do Paryża i zaprzyjaźnili się z nim. Pod koniec tego roku, w restauracji Chalet, Van Gogh zorganizował wystawę prac własnych oraz prac Bernarda, Anquentina. Tam właśnie dwoje ostatnich artystów sprzedało swoje dzieła, a Vincent wy-mienił się swoimi z Gauguinem.

Początek roku 1888 Van Gogh zaczął od podróży do Arles, znużony życiem w Paryżu, namalowawszy około 200 o-brazów, postanowił wykorzy-stać to, czego się nauczył w jakimś bardziej malowniczym miejscu.

Pejzaże, złote domy.

Arles zastało artystę w kie-pskim stanie zdrowia. Vincent palił za dużo papierosów, chodził obdarty i wyglądem budził niechęć niektórych mie-szkańców. Zauroczony malo-wniczym słońcem i krajo-brazem artysta tworzył pejzaż za pejzażem. Ciągle malował w poszukiwaniu nowego światła. Trzy spośród jego dzieł zostały wystawione na wystawie Salo-nów Niezależnych. W czasie żniw przypływ weny Vincenta zaowocował chociażby Żniwa-mi w La Crau z Montmajour.

Van Gogh często wychodził w plener i odwiedzał sąsiednie miejscowości. Z przyczyn finan-sowych musiał na chwilę zrezygnować z malowania i skupił się na rysunku. Czekał na przyjazd Paula Gauguina, chciał aby w "Żółtym Domu", który stał nieumeblowany, utworzyła się kolonia artystów, a jej przy-wódcą zostały właśnie Paul.

W oczekiwaniu na przy-jaciela, pochłonięty wizją przyszłych wystaw, Vincent zaczął intensywnie pracować nad obrazami, wykorzystywał "Żółty Dom" jako swoje atelier. To właśnie tego roku, 1888 w sierpniu, powstał cykl niezwy-kle znanych nam dzisiaj Słoneczników.

Pierwszym obrazem na którym artysta ukazał krzykliwy żółty kolor w połączeniu z przytłumionymi innymi kolo-rami był Taras kawiarni w nocy.

Seria "Słoneczniki" i "Ogród poetów" była przeznaczona dla Gauguina, który z entuzjazmem przyjął dzieła przyjaciela.

Po przyjeździe Paula do Arles obydwaj artyści zaczęli wspólnie pracować w Żółtym Domu. Paul, widząc ekstra-wagancje w podejściu Vincenta do malowania, próbował nieco wpływać na artystę, obawiał się, że nikt nie będzie chciał kupić obrazów Van Gogha. Wpływ Gauguina widać na Les Alyscamps.

Paul był zdania, iż artysta powinien malować z pamięci, natomiast Vincent zawsze malował z natury. Nie chcąc jednak kłócić się z przyja-cielem, próbował swoich sił w malowaniu z wyobraźni. Nie-stety, artyści nie uniknęli konfliktów. Van Gogh pragnął, aby Gauguin traktował go jak równego sobie, ten z kolei był dominujący i arogancki. Coraz częściej dochodziło do kłótni na tematy związane z postrze-ganiem sztuki, Vincent obawiał się, że przyjaciel go opuści. Sytuacja osiągnęła punkt kry-tyczny…

Twórczy amok

Tuż przed Bożym Naro-dzeniem, sfrustrowany ciągły-mi kłótniami i chory Vincent zagroził Paulowi brzytwą, po czym uciekł do miejscowego domu schadzek. Było to miejsce, w którym Van Gogh bywał często, gdy dokuczała mu samotność i gdy potrzebował wyżyć się emocjonalnie.