Wyobraź sobie, że grasz w szachy. Twoim celem jest wygrana i przetrwanie Twojego króla. Czy w trakcie partii będziesz przepraszał przeciwnika za zbicie mu pionka? Czy zrezygnujesz z dobrego ruchu, bo „ tak nie wypada”? Większość z nas powie: To tylko gra, tu liczy się skuteczność. Problem pojawia się wtedy, gdy szachownicą staje się mapa świata, a pionkami losy milionów ludzi. Witaj w świecie Realpolitik.
Realpolitik( z niem. „ polityka realna”) to filozofia, która mówi wprost: w relacjach między państwami nie ma miejsca na sentymenty, przyjaźnie czy uniwersalną moralność. Liczy się tylko interes narodowy i siła. Brzmi brutalnie? Być może. Ale twórcy tego nurtu argumentowali, że to jedyny sposób, by państwo nie tylko przetrwało, ale i rosło w siłę.
W świecie Realpolitik nie pyta się:“ Czy to jest sprawiedliwe?”, ale:“ Czy to nam się opłaca?”. To podejście odrzuca ideologie i wielkie słowa o braterstwie narodów, uznając je za zasłonę dymną dla naiwnych. Tutaj liczy się chłodna kalkulacja zasobów, wojska i geografii. Nie da się pisać o Realpolitik, nie wspominając o człowieku, który uczynił z niej sztukę: Ottonie von Bismarcku. Zanim Bismarck przejął stery, Niemcy były rozsypaną układanką małych księstewek, które w Europie znaczyły niewiele. Wielu marzyło o zjednoczeniu, pisząc wiersze i wznosząc toasty za wolność. Bismarck miał inny plan.
W 1862 roku wygłosił słynne przemówienie, które stało się manifestem realizmu:
‘ Wielkie zagadnienia naszych czasów nie rozstrzygają się za pomocą przemówień i uchwał większości(...), lecz krwią i żelazem”.