Jak wszyscy kinomaniacy już wiedzą, do polskich kin trafiła właśnie trzecia część serii „ Avatar: Fire and Ash”. To dla mnie idealny moment, bo pierwsze dwie odsłony Jamesa Camerona należą do tych tytułów, które królują na moim profilu w aplikacji Letterboxd. Premiera trzeciej części to świetna okazja, by wrócić do początku i zastanowić się, jak właściwie narodziła się cała historia Pandory i w jaki sposób te pozornie „ niemożliwe do zrealizowania” filmy stały się jednym z największych przedsięwzięć w dziejach kina.
Cofnijmy się więc do samego początku … Historia powstania Avatar to opowieść o dekadach planowania i rewolucji technologicznej. James Cameron wpadł na pomysł już w 1994 roku, lecz ówczesna technologia nie była w stanie udźwignąć jego wizji. Dopiero gwałtowny rozwój technik 3D i grafiki komputerowej w latach 2000. umożliwił realizację projektu, który ostatecznie trafił na ekrany w 2009 roku. Produkcja wymagała stworzenia innowacyjnych systemów kamer oraz zaawansowanego przechwytywania ruchu( motion capture), by oddać realistyczny świat Pandory i pełne ekspresji postacie Na’ vi. Film, inspirowany klasyczną literaturą science fiction, mitologią i osobistymi fascynacjami reżysera, wykorzystuje potężną moc obliczeniową i efekty wizualne na niespotykaną skalę – aż około 60 % ujęć powstało z użyciem CGI. Dzięki temu Avatar zapoczątkował nową epokę kinowych widowisk.