które są niezbędne, żeby przetrwać i wyróżnić się wśród konkurencji. Bez wyraźnego kierunku, hierarchii wartości i spójnej strategii nie możemy mówić o rozwoju, a jeśli nawet nie chcemy otwierać kolejnych sklepów, to dobre zatowarowanie, piękny salon i świetnie wyszkolona kadra nie wystarczą. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Ktoś, kto ma to wszystko, a do tego chce zarabiać konkretne – czyli realistycznie zaplanowane, a nie abstrakcyjnie „ duże” – pieniądze, jest znacznie bardziej zdeterminowany, żeby te efekty osiągać. W takich właśnie okolicznościach powstają strategie marketingowe, plany działania i pewność w ich realizacji. Jeśli chcesz zarabiać, to nie bój się odpowiedzieć na pytanie, ile tych pieniędzy ma być. Ile chcesz zobaczyć na koncie, ile kosztuje Twój czas?
Z przykrością muszę stwierdzić, że kwoty oczekiwanych w naszej branży zarobków, które padają podczas kursu menedżerskiego prowadzonego przeze mnie w ramach Akademii Profesjonalnego Brafittingu, są, delikatnie mówiąc, mało ambitne. Wiele kursantek boi się wyjść w oczekiwaniach poza 2-3 tysiące złotych, a tym samym może nigdy nie poczuć satysfakcji z prowadzenia własnej firmy w sytuacji, gdy jej szczytowym osiągnięciem będzie zapłacenie ZUS-u. Wstydzimy się zarabiać? „ Większe pieniądze są dla tych, którzy odnoszą sukcesy, przecież to tylko sklep z bielizną, to nie jakaś korporacja...” Właśnie ten sposób myślenia często powoduje kompletny paraliż decyzyjny w kluczowych kwestiach, takich jak konieczne zmiany, ulepszenia, rozwój własny czy pracowników.
Świeżo upieczonym bizneswoman w naszej branży niekiedy wystarcza, że przed nikim nie muszą odpowiadać, że nie ma z góry narzucanych, frustrujących obowiązków i wytycznych, a być może – lub przede wszystkim – tak że irytujących współpracowników. Czy jednak bycie własnym szefem nie jest równie trudne lub zdecydowanie trudniejsze niż wykonywanie cudzych poleceń? Odpowiedzialność finansowa, pracownicza, własne reguły, samodyscyplina i strategia – to wyzwania, które często znacznie przewyższają wymogi stawiane nam jako pracownikom najemnym.
Może na początku faktycznie próbujemy się tylko uwolnić od uciążliwego zajęcia, zmienić środowisko oraz przewartościować swoje życie, ale własny biznes, zwłaszcza w handlu, to nieuniknione kontakty z ludźmi o różnych charakterach – z kontrahentami i klientami, z którymi trzeba nawiązywać długotrwałe, dobre relacje. A po pierwszym, najbardziej entuzjastycznym etapie, w którym nikt nie wybiega myślą poza bieżące opłaty- chociaż niejednokrotnie nawet nie oczekujemy ich pokrycia- okazuje się, że wykonujemy pracę w zakresie, za który w innej firmie słusznie oczekiwalibyśmy grubych sum i niemałych dodatków. Nie bójmy się zarabiać. Nasze salony to nie tylko satysfakcja ze spełnionego marzenia, ale tak że „ krew, pot i łzy”, a te z pewnością warte są więcej niż średnia krajowa. Na tym skończyłabym tę umoralniającą pogadankę, bo przydałyby się w końcu jakieś konkrety, wyliczenia i wskazówki – omówimy je w następnych artykułach, do których czytania serdecznie zapraszam.