Memoria [PL] Nr 107 | Page 14

OCALIĆ NAZWISKA OFIAR

OD ZAPOMNIENIA:

KSIĘGA IMION TREBLINKI

Archiwum Arolsen

Fundacja Pamięć Treblinki zajmuje się upamiętnianiem osób zamordowanych

w byłym obozie zagłady. Jej misją jest przywracanie ofiarom ich tożsamości oraz dbanie o to, by pamięć o nich nigdy nie zgasła. Kluczową rolę w tych działaniach odgrywa Księga Imion – cyfrowa baza danych, w której gromadzone są informacje biograficzne oraz dane

o trasach deportacji i powiązaniach rodzinnych. Projekt został zainicjowany przez informatyka Pawła Sawickiego

i jego żonę Ewę Teleżyńską-Sawicką.

W ciągu ponad 15 lat, przy wsparciu naukowców, archiwistów i wolontariuszy, udało im się zebrać z przeszło 500 źródeł ponad 130 tysięcy nazwisk ofiar. Ta kompleksowa baza danych posłuży jako podstawa do stworzenia planowanego Muru Imion w miejscu pamięci na terenie dawnego obozu.

Podczas wizyty w Bad Arolsen w maju 2025 roku Paweł Sawicki opowiedział

o własnych motywacjach, a także

o wyzwaniach metodologicznych związanych z odtwarzaniem losów ofiar. Wyjaśnił również, w jaki sposób alfabetyczno-fonetyczny system wyszukiwania stosowany przez Archiwum Arolsen pozwala podnieść jakość

i zwiększyć dokładność danych zgromadzonych w Księdze Imion.

Jak rozpoczęły się Państwa badania?

Wszystko zaczęło się przypadkiem. Wiele lat po śmierci mojego ojca dowiedziałem się, że był Ocalałym z Zagłady. Nigdy nam, dzieciom, o tym nie opowiadał. Niemal cała jego rodzina została zamordowana

w Bełżcu. Ta osobista historia nie była jednak bezpośrednim impulsem do podjęcia prac związanych z Treblinką.

W 2010 roku wraz z żoną uświadomiliśmy sobie, że z polskiej przestrzeni znika coś niezwykle ważnego – pamięć o dawnych żydowskich sąsiadach. Zaczęliśmy więc publicznie odczytywać ich imiona

i nazwiska w miejscach, w których niegdyś żyli i ginęli. Rok później, w każdą ostatnią sobotę miesiąca, przenieśliśmy te działania do Treblinki. Wszystko za sprawą księdza Wojciecha Lemańskiego. Ten katolicki duchowny, który regularnie modlił się na terenie byłego obozu, przyjął nasz pomysł z entuzjazmem. Od tamtej pory wyczytywanie nazwisk stało się stałym elementem comiesięcznych spotkań.

Wkrótce zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli nie chcemy co miesiąc odczytywać tych samych nazwisk, musimy je po prostu spisać. Właśnie tak narodziła się Księga Imion.

Czym dokładnie jest Księga Imion?

Księga Imion to coś więcej niż zwykła baza danych – to w istocie cyfrowe miejsce pamięci. Od samego początku skupialiśmy się nie tylko na pojedynczych nazwiskach, ale szukaliśmy też powiązań rodzinnych. Tych ludzi deportowano

i mordowano razem. Chcemy, aby

w naszej pamięci również pozostali nierozłączni.

Do tej pory zebraliśmy ponad 130 tysięcy nazwisk z przeszło 500 różnych źródeł – w tym relacji świadków, list transportowych, materiałów archiwalnych, akt sądowych oraz historii mówionej. Ta liczba stanowi jednak zaledwie ułamek z około 900 tysięcy osób zamordowanych w Treblince.

Jakie są największe wyzwania w Państwa pracy?

Mierzymy się z trzema głównymi trudnościami. Pierwszą z nich jest identyfikacja nakładających się danych. Wiele wykorzystywanych przez nas źródeł – jak choćby Arkusze Świadectwa Instytutu Yad Vashem (Pages of Testimony Yad Vashem) – zawiera ogromną ilość danych personalnych. Ta sama osoba może pojawiać się w nich kilka razy, z różną pisownią nazwiska lub niepełnymi informacjami. Korzystanie z różnych dokumentów i transkrypcji prowadzi czasem do powstania kilku osobnych wpisów dotyczących jednego człowieka. Każdy taki przypadek analizujemy indywidualnie i staramy się te wpisy ze sobą scalać, łącząc działanie algorytmów porównawczych z tradycyjnymi badaniami archiwalnymi.

Drugim problemem jest ustalenie losów konkretnych ludzi. Wielu krewnych nie wiedziało dokładnie, dokąd wywieziono ich bliskich. Zdarzało się, że nazwy Treblinka, Auschwitz i Theresienstadt były używane zamiennie. Staramy się weryfikować każdą informację, ale mnóstwo dokumentów bezpowrotnie przepadło lub nigdy nawet nie powstało.

Trzecią trudność stanowią same nazwiska. Często zapisywano je z błędami, niewłaściwie transkrybowano lub tłumaczono, przez co bywały zmieniane nie do poznania. Porównujemy ze sobą różne zapisy, by odtworzyć najbardziej prawdopodobne brzmienie, a w razie potrzeby konsultujemy się z ekspertami. Wymaga to czasu, ale jest absolutnie konieczne.

Jak doszło do Państwa współpracy

z Archiwum Arolsen?

Tamtejszy zespół opracował system alfabetyczno-fonetyczny, który ułatwia rozpoznawanie tożsamości bez względu na

14

Archiwum pamięci: Paweł Sawicki i Ewa Teleżyńska-Sawicka przywracają tożsamość ofiar Treblinki.