Memoria [PL] Nr 105 | Página 16

16

testom, prostym, ludzkim, możliwym do zastosowania mimo pośpiechu prawdziwego życia:

● Test świeżego spojrzenia. Gdyby ktoś, kto nie ma żadnego interesu w danym wyniku, przeczytał mojego maila albo zobaczył moją decyzję, czy miałaby ona dla niego sens moralny bez znajomości całej mojej historii? Jeśli moje wyjaśnienie potrzebuje maszyny do wytwarzania mgły, racjonalizuję.

● Test odwrócenia ról. Gdyby role były odwrócone, gdyby moja grupa znalazła się po stronie tych, których dotyczy decyzja, czy nadal nazwałbym to „rozsądnym”? Jeśli odpowiedź zaczyna się chwiać, to jest racjonalizacja.

● Test nazwania rzeczy po imieniu. Czy potrafię opisać to, co się dzieje, bez eufemizmów? Bandura ostrzega, że piękne słowa mogą wybielać brzydkie czyny. Jeśli potrzebuję wybielania, najpierw potrzebuję uczciwości.

● Test zasady przed osobą. Czy potrafię najpierw zapisać zasadę, a dopiero potem decyzję? Jeśli wybieram wynik, a potem dorabiam do niego zasadę, argumentuję jak obrońca, a nie jak sumienie.

● Test podróży w czasie. Czy za pięć lat, kiedy emocje opadną, będę dumny, że to zrobiłem, czy będę to tłumaczył „kontekstem”? Jeśli przyszły ja się krzywi, obecny ja powinien się zatrzymać.

● Test jednoosobowej publiczności. Czy potrafiłbym wyjaśnić ten wybór młodszej wersji siebie, która wciąż wierzyła w kodeks honorowy podpisany przeze mnie na drugim roku studiów: „Nie będę kłamał, kraść ani oszukiwać, ani tolerować tych, którzy to czynią”? Jeśli ten chłopak wygląda na zdezorientowanego, muszę ponownie się dostroić.

A ponieważ jestem człowiekiem, a więc mogę być stronniczy, zapraszam innych do tego procesu:

● Krąg doradców. Dwie lub trzy osoby mówiące prawdę, mające prawo włączyć alarm. Jeśli zauważam, że dzwonię tylko do tych, którzy mnie pocieszą, to znak, że szukam racjonalizacji, a nie mądrości.

● Wcześniejsze zobowiązania. Moje czerwone linie zapisane w spokojnych czasach: „Nie będę brał za cel osób bezbronnych”, „Nie będę fałszował liczb” i „Nie będę stosował odwetu wobec sprzeciwu”. Wcześniejsze zobowiązania są silniejsze niż adrenalina.

● Mikroodwaga. Formuła, którą rzeczywiście mogę wypowiedzieć pod presją: „Nie czuję się komfortowo z tym w obecnym brzmieniu”, „czy możemy dodać do slajdu punkt o wpływie na ludzi?”, „zanim damy temu zielone światło, czy możemy wysłuchać jednej osoby, która się nie zgadza?”. Małe zdania, które utrzymują mięśnie odwagi w aktywności.

● Sprawdzenie: dobre / słuszne / właściwe.

○ Dobre (utylitarne): czy to minimalizuje krzywdę i maksymalizuje ludzkie dobro?

○ Słuszne (oparte na zasadach): czy byłoby to akceptowalne jako uniwersalna reguła?

○ Właściwe (cnota): czy odzwierciedla to taki charakter, jaki chcę dziś praktykować?

Kiedy te trzy kryteria wchodzą ze sobą

w konflikt, a będą wchodzić, zwalniam

i nazywam napięcie zamiast je ukrywać. Nazwanie napięcia nie jest słabością; to sposób, w jaki pozostajemy uczciwi.

Czy różnię się od tych, którzy wybrali milczenie? Tylko jeśli świadomie i poprzez praktykę wybieram, by się różnić. Motywacje, które kierowały ludźmi wtedy, pozostają takie same: posłuszeństwo, rozproszenie odpowiedzialności, ambicja, strach

i zmęczenie. Różnica nie polega na wyższej cnocie, lecz na zdyscyplinowanej uważności wspartej małymi, konsekwentnymi działaniami.

Co dzieje się z moim kompasem, jeśli milczę? Dryfuje. Mój język wygładza rzeczywistość, zmieniam nazwy tego, co jest stawką, i wkrótce nie widzę już tego, co kiedyś widziałem. Etyczne zanikanie nie jest przepaścią, lecz raczej ściemniaczem. Utrzymuję światło włączone, zabierając głos, życzliwie, jasno i wcześnie.

Jak rozpoznać racjonalizację? Szukam mgły: eufemizmów, specjalnych usprawiedliwień, logiki wychodzącej od rezultatu, potrzeby skomplikowanego kontekstu. Potem przeprowadzam swoje testy, dzwonię do osób mówiących mi prawdę albo wybieram jedno mikroodważne zdanie, które wypowiem na głos. Jeśli potrafię zrobić choć tyle, jestem świadkiem, a nie tylko obserwatorem.

Na tym, dla mnie, polega sens wszystkiego, co poruszyło we mnie FASPE. Nie na koronowaniu samego siebie jako „lepszego”, lecz na pozostawaniu czujnym, na dalszym zadawaniu pytań: czy tylko patrzę, czy jestem świadkiem? Czy jestem współwinny, czy odważny? I na pozwoleniu, by te pytania poruszyły moje stopy.

Jeden z członków kadry naszego rocznika, Rob Hayward, zadał mi kiedyś pytanie podczas jednej z naszych rozmów na uboczu w Auschwitz-Birkenau: „Jeśli przestawisz swoje myślenie z bycia biernym obserwatorem na bycie jednym z wielu świadków, jaką sprawczość ci to daje?”

=====

Israel Oladejo był stypendystą FASPE Business Fellow w 2025 roku. Pracuje jako program manager w Schneider Electric.