pacjentów pochodzenia żydowskiego.
W 1945 r. w wyniku omyłkowego amerykańskiego nalotu na dzielnicę Hongkou, zginęło 31 Żydów, a 250 zostało rannych. Choć miejscowa ludność chińska również poniosła wówczas ciężkie straty, jej przedstawiciele bez wahania ruszyli na ratunek swoim żydowskim sąsiadom.
To jednak nie był koniec mrocznych czasów. Japońskie władze okupacyjne 18 lutego 1943 r. ogłosiły „Proklamację dotyczącą ograniczenia osadnictwa i działalności gospodarczej bezpaństwowych uchodźców”. Na jej mocy około 14 tysięcy osób zmuszono do przeniesienia się do wydzielonego obszaru w Hongkou – powszechnie znanego jako „getto szanghajskie” – gdzie ich swoboda przemieszczania się została drastycznie ograniczona. W przeludnionej, odizolowanej dzielnicy, w której szerzyły się choroby, sytuacja uchodźców stała się jeszcze trudniejsza. Jerry Moses, jeden z ocalałych, wspominał po latach: „Gdyby nie tolerancja miejscowych, nasze życie byłoby nie do zniesienia. W Europie uciekający Żydzi musieli się ukrywać, a tutaj mogliśmy tańczyć, modlić się, a nawet prowadzić interesy… Chińczycy, wśród których dorastałem, na zawsze pozostaną w moich oczach bohaterami.” Te poruszające słowa są świadectwem więzi ukształtowanych
w ciężkich chwilach.
Były uchodźca, Peter Max, zorganizował 11 października 2012 r. specjalną konferencję prasową, aby odnaleźć swoją szanghajską nianię – nazywaną przez niego „szanghajską amah”. „Była tylko o kilka lat starsza, więc traktowałem ją raczej jak siostrę. To ona była moją pierwszą nauczycielką sztuki” – wspominał. W 1948 r. dziesięcioletni Max wraz z rodzicami opuścił Szanghaj, by ostatecznie osiedlić się w Stanach Zjednoczonych, gdzie stał się cenionym artystą pop-artu. Z wdzięcznością wspominając Chiny, powrócił po latach
z portretem narysowanym z pamięci, mając nadzieję, że dzięki mediom uda mu się odnaleźć opiekunkę i zaprosić ją do Ameryki. Choć do spotkania nie doszło, Szanghaj pozostawił w nim niezatarty ślad: „Odwiedziłem wiele krajów, ale gdziekolwiek jestem, czuję się Chińczykiem. Myślę, że jestem nim w osiemdziesięciu procentach.” Jego historia jest doskonałym przykładem głębokiego przywiązania, jakie wielu żydowskich uchodźców żywiło do Szanghaju.
Rozstanie i tęsknota za „drugą ojczyzną”
Po zakończeniu II wojny światowej żydowscy uchodźcy zaczęli stopniowo wyjeżdżać
z miasta w poszukiwaniu rodzin lub stabilizacji w nowym miejscu. W latach 1946–1951 Szanghaj opuściło około 22–24 tysiące Żydów – głównie uchodźców z Europy. Mimo wyjazdu, nigdy nie zapomnieli o latach lat spędzonych na uchodźctwie ani
o głębokich więziach, które nawiązali w tym mieście. Do dziś dawni uchodźcy i ich potomkowie wracają do dzielnicy Hongkou, by odwiedzać miejsca związane z ich przeszłością. Szanghaj pozostał w ich pamięci jako „Arka Noego”, która dała im schronienie, stając się na zawsze ich drugą ojczyzną.
Aby upamiętnić tę niezwykłą historię, w 2007 r. utworzono Muzeum Żydowskich Uchodźców w Szanghaju. Sercem placówki stała się odrestaurowana dawna synagoga Ohel Moshe, którą udostępniono zwiedzającym. Byli szanghajscy uchodźcy, rozproszeni dziś po całym świecie, powołali do życia liczne stowarzyszenia, m.in. Association of Former Residents of China (Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Chin) z siedzibą w Tel Awiwie – z którego aż 70 procent członków wywodzi się z Szanghaju – a także Shanghai Friendship Association (Szanghajskie Stowarzyszenie Przyjaźni) w Los Angeles oraz internetową społeczność Rickshaw Fellowship. Od czasu rozpoczęcia w Chinach reform i polityki otwarcia, a zwłaszcza po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między Chinami a Izraelem, coraz większa liczba dawnych uchodźców powraca do swojej „ojczyzny” – Szanghaju – by szukać swoich korzeni, odwiedzać przyjaciół czy po prostu zwiedzać miasto.
Były żydowski uchodźca Kurt Wick powrócił do Szanghaju 21 lutego 2019 r., odwiedzając miasto wraz z rodziną. Podczas wizyty
w Muzeum Żydowskich Uchodźców, widząc na muzealnej Ścianie Pamięci nazwiska swoje
i swoich bliskich, nie krył wzruszenia. „Tak, to ja, to moje rodowe nazwisko” – powiedział.
W towarzystwie pracowników muzeum odwiedził dawną szkołę Kadoorie oraz okolice East Yuheng Road (obecnie Dongyuhang) i Alcock Road (obecnie Anguo), gdzie niegdyś mieszkał. Dowiedziawszy się, że muzeum planuje rozbudowę i utworzenie biblioteki, Kurt zaoferował przekazanie swojej gromadzonej przez całe życie kolekcji ponad 8 tysięcy książek poświęconych historii i kulturze Żydów. Gdy po wielu perypetiach transport bezpiecznie dotarł do celu, Kurt, przebywający wówczas w Londynie, łamiącym się głosem, wyznał: „Cieszę się, że te książki mogły wrócić do Szanghaju. Niestety moi rodzice nie dożyli tej chwili. Gdyby wiedzieli, że przekazałem je Szanghajowi, byliby bardzo szczęśliwi… Dziękuję ci, Szanghaju, dziękuję za uratowanie nam życia…”.
Lekcja historii i działanie na rzecz pokoju
Ta historia, będąca świadectwem wielkiej wielkoduszności narodu chińskiego, zyskała szerokie uznanie na całym świecie
i szczególną wdzięczność społeczności żydowskiej. Do dziś Muzeum Żydowskich Uchodźców w Szanghaju odwiedziło ponad 1,5 miliona osób ze 135 krajów i regionów. Nieustanny napływ gości z zagranicy to nie tylko wyraz dbałości o pamięć historyczną, lecz także dowód głębokiego utożsamiania się z wartościami pokoju, otwartości
i wzajemnej pomocy, które promuje ta instytucja.
Były prezydent Izraela Chaim Herzog – pierwszy izraelski przywódca, który złożył wizytę w Chinach po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między obu krajami – podczas odwiedzin w dawnej synagodze Ohel Moshe powiedział: „Naród chiński podał nam pomocną dłoń w najmroczniejszym okresie w dziejach Żydów, a naród Izraela nigdy o tym nie zapomni”. Z kolei przedstawiciel jednej z amerykańskich organizacji żydowskich, goszcząc w tym miejscu, zauważył:: „Lista Schindlera ocaliła ponad tysiąc osób; Szanghaj ocalił całą, liczącą dziesiątki tysięcy ludzi, społeczność żydowską”.
Znaczenie tego okresu podkreśla również środowisko naukowe. Chińscy badacze zwracają uwagę, że w czasie, gdy państwa Zachodu ograniczały się do pustych deklaracji humanitarnych, nie podejmując realnych działań w obliczu kryzysu uchodźczego, Szanghaj zaoferował im schronienie i pomógł przetrwać aż do końca wojny. Przyjęcie żydowskich uchodźców przez miasto było aktem szlachetności, który podkreśla wyjątkową rolę Szanghaju
w ogólnoświatowej walce z faszyzmem. Stanowi to zarazem historyczne potwierdzenie konieczności urzeczywistniania idei wspólnej przyszłości ludzkości.
Zakończenie
Misją Muzeum Żydowskich Uchodźców
w Szanghaju jest pielęgnowanie pamięci o tej wyjątkowej karcie historii oraz wzbogacenie narracji o II wojnie światowej o wątek „ocalenia na Wschodzie”. Dzieje te służą jako wymowny dowód z przeszłości na to, że budowanie wspólnoty losów ludzkości jest możliwe. Ten blask humanitaryzmu, przekraczający granice państw i podziały etniczne, niczym pochodnia w mrokach nocy, nie tylko rozświetlił przeszłość, lecz także będzie prowadzić ludzkość ku przyszłości opartej na pokoju, otwartości i wspólnym dobrobycie.
14