Medycy w tym systemie realizowali szeroki zakres zadań: decydowali, którzy pacjenci są „niewarci życia”, wykonywali śmiertelne zastrzyki i przymusowe sterylizacje, przeprowadzali eksperymenty na więźniach oraz dokonywali selekcji osób przeznaczonych do natychmiastowej zagłady w komorach gazowych. W kolejnych latach pojawiło się wiele teorii próbujących wyjaśnić, w jaki sposób lekarze mogli w tak drastycznym stopniu sprzeniewierzyć się podstawowym wartościom medycyny – współczuciu, niesieniu pomocy i łagodzeniu cierpienia – zachowując przy tym przekonanie o należytym wykonywaniu zawodu.
W książce Nazistowscy lekarze. Mord medyczny i psychologia ludobójstwa (oryg. The Nazi Doctors) psychiatra i badacz Robert Jay Lifton podejmuje próbę wyjaśnienia „względnej łatwości, z jaką lekarze – przedstawiciele mojego własnego zawodu, którego misją jest niesienie pomocy medycznej – ulegali socjalizacji do zabijania.” Znaczna część jego pracy poświęcona jest postawom lekarzy w Auschwitz.
Subiektywne poczucie bezsilności
Wielu lekarzy SS służących w Auschwitz postrzegało siebie jako „małe trybiki w obcej maszynie”. Jeden z nich, w wywiadzie dla Liftona, tłumaczył konieczność przeprowadzania sterylizacji faktem, iż „zostało to po prostu nakazane przez uniwersytet, który otrzymał polecenie od organów państwowych”. W Auschwitz „po prostu jesteś tam na miejscu i jesteś bezsilny.” Inny były lekarz nazistowski wyznał Liftonowi: „to było straszne, ale nie mogliśmy zrobić nic innego”.
Niezależnie od tego, czy działo się to świadomie, czy nie, taki sposób myślenia przenosi odpowiedzialność na osobę wydającą polecenia, przełożonego lub system. W ich własnym mniemaniu lekarze ci stawali się jedynie wykonawcami. Wierzyli, że nie mają wyboru. Poprzez bezkrytyczne posłuszeństwo – we własnym przekonaniu – zwalniali się z indywidualnej odpowiedzialności za swoje działania.
Mechanizm podwojenia (jaźni)
Lifton opisuje również zjawisko, które określił mianem „podwojenia”. Definiuje je jako „rozszczepienie jaźni na dwie funkcjonujące całości, z których każda działa jako autonomiczny podmiot”. Owa druga tożsamość „jest tworzona w imię tego, co dana osoba postrzega jako warunek własnego przetrwania lub adaptacji” – kontynuuje autor.
W procesie „unikania poczucia winy to właśnie owo drugie «ja» przejmuje odpowiedzialność za wykonywanie «brudnej roboty»”.
Zdaniem Liftona to właśnie specjaliści mogą wykazywać szczególną skłonność do wspomnianego podwojenia. W ich przypadku tożsamość zawodowa zostaje nadbudowana nad jaźnią pierwotną. U lekarzy wytworzenie „ja medycznego” jest niemal koniecznością: pozwala ono zachować współczucie (jaźń pierwotna), a jednocześnie utrzymać niezbędny dystans zawodowy (jaźń medyczna). Dzięki temu lekarz może zachować względny spokój w obliczu bólu
i cierpienia, uodpornić się na widok śmierci oraz przeprowadzać inwazyjne procedury wymagające chłodnej precyzji.
Ale podwojenie ma również negatywną stronę: tworzy „ja”, które pozwala lekarzowi łatwo i szybko zdystansować się od działań uznawanych za nieetyczne lub niedopuszczalne. Student z przytoczonego wyżej przykładu, któremu nakazano przeprowadzenie badania ginekologicznego
u pacjentki pod narkozą bez jej uprzedniej zgody, nigdy nie postąpiłby tak jako „ja” prywatne. Nawet jeśli jego pierwotna tożsamość stawia opór, do głosu dochodzi „ja medyczne”, które wykonuje polecenie w poczuciu służbowego przymusu. Tym samym jaźń pierwotna zostaje zwolniona
z odpowiedzialności moralnej i wyrzutów sumienia.
Lifton twierdzi, że niebezpieczeństwo płynące z wytworzenia owego „przeciwstawnego ja” polega na tym, iż może ono stać się „niepowstrzymane – tak jak stało się
w przypadku lekarzy nazistowskich”.
12