w czasie choroby,
niebezpieczeństwa
i w trakcie snu.
Rozmawiajcie dużo, na różne
tematy, by podróż tę uczynić
przyjemną i przy okazji wyrobić
sobie zdanie o ewentualnym
przyszłym małżonku. O ile tylko
strzała okaże się tą właściwą, a nie
tą wadliwą. Nie pijcie też zbyt dużo
rumu, by nie uśpić zmysłów lub nie
zginąć we dwoje nie dopłynąwszy
do celu tej wspólnej wyprawy.
Śpijcie za to tyle, by swoim
blaskiem olśniewać Wybranka
nieustannie i wybić mu z głowy
zwodnicze syreny, których śpiewy
mogłyby tragicznie zakończyć
Wasz romantyczny rejs. Niech myśli
nieprzerwanie o Was, tkwiąc w
przekonaniu o słuszności i pięknie
motta Marka Twaina „Gdziekolwiek
była ona, tam był raj”! Choć celem
wielu kochanków są kraje dalekie i
słoneczne, tajemnicze
i pociągające, jak Egipt, Tunezja
i Tajlandia, czy też
egendarne
i
116 Lejdiz
romantyczne, jak Wenecja, Paryż i
Rzym, są to jedynie drobne wysepki
rozsiane na wodach uczucia w
drodze na nasz Walentynkowy
Archipelag, będący finałem tego
miłosnego rejsu.
Kiedy dobijecie już do brzegów
swojej ziemi obiecanej, nie osiadajcie
na laurach, gdyż paskudny demon
żerujący na lenistwie sprawić może,
że piękna wyspa stanie się bezludną
pułapką i prawdziwsze okażą się tu
słowa rodzimego poety: „A większą
mi rozkoszą podróż niż przybycie!”
(Leopold Staff). Bądźcie jednak
dobrej myśli, wierzcie w swoją
mądrość i trzymajcie mocno stery,
bo prawdziwa przygoda przed Wami!
I jeszcze jedno, Piękne Lejdiz, taka
udana podróż na Wyspy Św.
Walentego - gdziekolwiek one są
- może okazać się bezpowrotna...
Czego w tym wypadku serdecznie
Wam życzę!
Nierozważnie romantyczna,
Martyna