Marzec Special 2013 Lejdiz Wiosna 2011 | Page 153

podróże przed kaprysami bezlitosnej grudniowej pogody. Nie zawiedliśmy się. Labiryntowe wnętrze hali wynagrodziło nam wszelkie niedogodności: było ciepło, sucho, a przede wszystkim – interesująco. Wśród targowych stoisk spędziliśmy kilka długich godzin. Wywabiła nas stamtąd kolejna pokusa bliskość stalowoszarego morza przy Cieśninie Bosfor. Udaliśmy się tam, by znaleźć coś do jedzenia. Wybór ryb był ogromny, części morskich stworzeń nigdy wcześniej nie widziałam na oczy. Niektóre jeszcze żyły. Po zrobieniu kilku zdjęć, zmoknięci trafiliśmy do knajpki - gdzieś w zaśmieconej uliczce miasta z dala od centrum - a mnie wystarczyły tego dnia warzywa Hagi Sofii, w których ukryła się także... poznana w samolocie rodzina londyńskich Sikhów! Prz