mama i dziecko
ienność
Codz
niecodzienna
ciąg dalszy
Czy ja to wytrzymam?
Dziś Matka Polka od samego
rana jest maksymalnie jak to tylko
można sobie wyobrazić zajęta. Pranie,
prasowanie, sprzątanie, zakupy
w supermarkecie, przesadzanie kwiatów.
Śledzi także Bobasa, który już hopla
dostaje. Wszystko i wszędzie rusza,
przekłada, dotyka. No i gotowanie!
Ambitny plan, by Bobas i Husbend
wreszcie zjedli coś domowego i zdrowego.
Z naciskiem na „zjedli”, oczywiście!
Szaleństwo w kuchni totalne. Gotuje
się kaszka kukurydziana. Na patelni
skwierczy polędwiczka. Do tego brokuł,
fasolka i szpinak. A wszystko, warto
zaznaczyć, jest organiczne! Bo Matka
Polka po przeczytaniu jednego takiego
artykułu na temat żywienia zadrżała
i postanowiła, że jej dziecko jak i cała
jej rodzina nigdy, ale to przenigdy nie
ruszą pełnego pestycydów i ołowiu
zwykłego jedzenia.
W tym czasie Matka Polka
trzy razy gotowała wodę na herbatę.
Tą naturalnie chińską, czerwoną - na
odchudzanie. Smakuje jak stare brudne
dętki, ale podobno najzdrowsza.
I sam Cesarz ją pił, więc jak już jest
równouprawnienie, to ona może też.
A tu niestety Bobas wymyślił sobie
zabawę z piłką. Nie za dobrze jeszcze
z jego koordynacją, więc w trosce
o ochronę głowy wyżej wymienionego
130 Lejdiz
wiosna 2011
musiała co chwilkę wyglądać z kuchni,
przybiegać... A woda jak stygła,
tak stygła. W końcu Bobas tak się
zmęczył, że chyba zgłodniał. Tak się jej
przynajmniej wydawało.
Naprędce posiekała wszystkie
składniki i szczęśliwa usiadła
na krześle obok Bobasa (on na swoim
dziecięcym tronie, naturalnie). Pierwszy
kęs wędrujący do malutkiej buziuni
zatrzymał się na Matki Polki sukience!
Tylko wcześniejsze wykształcenie
pedagogiczne i praktyka pozwoliła
jej zachować się w miarę spokojnie.
Nie krzyczeć i nie biegać wymachując
łyżką! Uśmiechnęła się na siłę i
spróbowała jeszcze raz i jeszcze raz.
Nic nie pomogło. Bobas jakoś chęci
na to wspaniałe danie nie wykazywał.
Zrezygnowana włożyła Bobasa do
wózka, gdzie w okamgnieniu zasnął.
W jej głowie pojawiła się nieśmiała
myśl, że nie ma pojęcia o języku ciała
Bobasa. Za chwilę pojawiła się też
i druga, że brokuł tak pyszny, a on
po prostu nie dał mu szansy.
Usiadła nad herbatą po drugiej
dolewce. Smaku herbaty to coś już
na pewno nie przypominało. Miała