MANEzette #3 3\2014 | Page 45

Pozostałe Blizzard Może to po prostu tytuł mi nadał taką myśl, ale rzeczywiście „Blizzard” to coś, co zdaje się mógłbym zobaczyć w jakimś trailerze od Blizzard Entertainment. Naprawdę dobry utwór, raz przyśpiesza, raz zwalnia, jednak nie nudzi do samego końca. Breathe Kojarzycie te momenty w filmach, gdy czas jakby delikatnie zwalnia, a bohater ma za chwilę zginąć śmiercią tragiczną? Gdy najbliż- si przyjaciele po raz ostatni żegnają swojego pobratymca? Właśnie taki nastrój ma „Breathe” i przyznaję, został tu ładnie oddany. Pod koniec może trochę przesadzono z patosem, lecz ogólnie oceniam ten utwór bardzo pozytywnie. Back to the Earth The wall is high, the sun is low the four winds roar Wide-eyed children fill the street to take back the score. There is no truth that lies can make no willing soldier in the wake Oż… nigdy, przenigdy nie spodziewałbym się czegoś takiego po Two Steps from Hell. Prosto z mostu, „Back to the Earth” tak bardzo się różni od pozostałych utworów w „SkyWorld”, że winien dostać osobny album. To jest jedyne dzieło w tym zbiorze, które ma pełny, powtarzam, pełny tekst ze zwrotkami i refrenem. Muzyka również jest kompletnie inna, nie jest to silenie się na patos i „epickość”, ale nutka baśniowa, niemalże rodem z Disneya. Długo myślałem, czy „Back to the Earth” nie mianować najlepszym utworem „SkyWorld”, ale mimo wszystko ta pieśń ma pewne wady. Tekst, o ile jest bardzo piękny i doskonale śpiewany, o tyle widać niestety, że rytmika trochę zawodzi. „Back to the Earth” może się za to poszczycić tytułem drugiego najlepszego utworu albumu. Ocean Kingdom „SkyWorld” kończy się dosyć typowym utworem jak na standardy Two Steps from Hell. Ponownie mamy żeński chór, liczny zbiór instrumentów oraz patos. Jest jednak dosyć krótki i mimo wszystko nadal nie dorównuje między innymi „El Dorado”, jeśli chodzi o dynamikę. Ot, po prostu kolejne typowe, rzemieślnicze dzieło. Podsumowanie: Z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn, wciąż na liście popularności królują stare utwory z „Archangel” i „Invincible” z niesamowicie przereklamowanych „Heart of Courage” na czele. Ten album nie zdobył zbytniego uznania fanów, a naprawdę powinien. „SkyWorld” jest zbiorem doskonałym, który głęboko polecam. 45