MAGAZYN GDAŃ SKI
Początek odnowy floty PLO SA ?
Polskie Linie Oceaniczne SA , po 30-letnim okresie przerwy zakupiły w ciągu ostatniego roku dwa statki ro-ro : POL MARIS i POL STELLA . Obie jednostki zostały zakupione od tureckiego właściciela Alternative Tasimacilik AS , który czarterował je Stena Line BV / niderlandzki oddział tego armatora /. Ten ostatni zatrudniał je na lini między Roterdamem / Europort / a Immingham / terminal Killingholme /. Przejęcie statków przez PLO i ich załogi odbyło się w trakcie tego czarteu oraz bez przerwy w ich eksploatacji .
Statki , które zbudowała renomowana stocznia Lindo w Odense w Dani , mają po prawie 30 tys . GT pojemności , ok . 11,5tys ton nośności oraz dysponują linią ładunkową o długości 3 663 m . Mogą one więc przewieść trzykrotnie więcej trailerów / 225 / i kontenerów / 512 / niż przewoziły dotychczas zatrudnione przez PLO ro-rowce : ŻERAN i CHODZIEŻ , które w 70-letniej historii tego armatora uchodziły za jedne z najbardziej efektywnych jednostek . Oznacza to również , że nowozakupione statki są nie tylko dużo bardziej nowoczesne od tych zbudowanych przed ponad 30-tu laty ro-rowców , ale przede wszystkim są też znacznie od nich bardziej efektywne . To zaś realnie pozwala kierownictwu armatora myśleć nie tylko o odnowie tonażu , ale również o dalszym rozwoju tego przedsiębiorstwa o ogromnych tradycjach żeglugowych . Przypomnijmy , że w drugiej połowie lat 70 . PLO były jednym z największych liniowych armatorów w Europie , eksploatujących ok . 80 drobnicowców obsługujących 30 regularnych połączeń liniowych i zawijających do ponad 300 portów na wszystkich zamieszkałych kontynentach . W tamtych czasach PLO były też jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie marek polskiej gospodarki oraz jedną z głównych „ lokomotyw ” rozwoju nie tylko Gdyni , ale również , obok 5 stoczni , także Trójmiasta i całego Pomorza .
O szczegółach zakupu tych statków , zwłaszcza ostatniego , nabytego 26 lipca br . mówiła na niedawnej konferencji prasowej prezes PLO SA Dorota Arciszewska-Mielewczyk oraz grono osób bezpośrednio zaangażowanych w te przedsięwzięcia .
Prezes PLO podkreślała , że zakup tych statków traktuje jako ogromny sukces przede wszystkim
dlatego , że było to wielkie przedsięwzięcie logistyczne o dużej skali trudności . W przypadku m / s POL _ STELLA było to przerejestrowanie statku , zmiana bandery z tureckiej na maltańską , zmiana towarzystwa klasyfikacyjnego oraz dokonanie wielu innych niezbędnych formalności jednocześnie w wielu różnych miejscach Europy w ciągu zaledwie jednej doby , a także przejęcie statku przez polską załogę , bez przerywania jego normalnej eksploatacji . W efekcie statek już następnego dnia po jego zakupie wypłynął ze zmienioną banderą i nazwą w swój pierwszy rejs z 23-osobową załogą pod dowództwem kpt . Jerzego Chylińskiego . Według szefa działu eksploatacji Przemysława Marka było to rekordowe tempo , które wzbudziło podziw i szacunek dla profesjonalizmu polskich menadżerów . Otrzymaliśmy za to tempo nawet specjalne podziękowanie od Stena Nederland , bezpośredniego czarterującego już od nas oba statki – dodał .
O skali trudności tych wszystkich niezbędnych procedur mówił też mec . Krzysztof Kochanowski z kancelarii prawnej Mar-Consult , który nadzorował te transakcje . Stwierdził m . in ., że przerejestrowanie tego statku z rejestru tureckiego na docelowy , wraz z innymi koniecznymi procedurami w ciągu 1 doby to to absolutne mistrzostwo . Swoje wystąpienie tak spuentował . - Przed dwudziestoma laty jako młody prawnik pracujący w Polskich Liniach Oceanicznych zajmowałem się sprzedażą statków tego armatora , a teraz nadal z nim współpracując , mam przyjemność je kupować . Bardzo cieszę się z takiego obrotu sprawy .
Podczas konferencji padło też ze strony prezes Doroty Arciszewskiej oraz sekretarza rady nadzorczej Krzysztofa Adamczyka wiele deklaracji o konieczności kontynuowania dalszej rozbudowy floty PLO . Podkreślano , że spółka zainteresowana jest zwłaszcza statkami z polskich stoczni , dlatego jest gorącym rzecznikiem ich rozwoju . PLO SA zainteresowane są , dodaje Krzysztof Adamczyk , zarówno frachtowcami jak i obsługującymi farmy wiatrowe jednostkami offshorowymi , a w dalszej perspektywie również zbiornikowcami LNG . Posiadanie własnej floty LNG , a nie czarterowanie jej od obcych przewoźników , jak ma to miejsce obecnie i planowane jest w najbliższych latach , jest konieczne , by w sytuacjach krytycznych , które w świecie zdarzają się coraz częściej , zapewnić transport gazu własnymi statkami . Jerzy Drzemczwski Foto : archiwum PLO
16