Kill The Fez! March 2014 | Page 48

POEZJA Bajka o ziemniaku, co chciał zostać rybą Ponder Za którąś górą, lasem, którąś rzeką... W sumie dlaczego miałbym wam je liczyć? Grunt, że to było w cholerę daleko, choć i to nie jest wszak fakt zasadniczy. Taki już zwyczaj w bajkach jest głupawy, że czas i miejsce się zrazu wymienia. Czy z obowiązku, czy to dla zabawy – dla samej bajki jest to bez znaczenia. Tradycja mnie się nie ima ta dziwna, datami rymów swych nie będę psował, będzie to bajka zatem progresywna, a bodaj czy nie wręcz awangardowa. W mieścinie, której pełne położenie zna chyba tylko sam podmiot liryczny... (albo narrator. Już nie jestem pewien, bajka: gatunek gdyż to synkretyczny). W nieokreślonym przedziale czasowym, w mętnych realiach quasihistorycznych, pod niebem jasnym (niemal turkusowym), pośród chatynek w kiczu swoim ślicznych żył ziemniak stary bardzo i uczony, w sąsiedztwie znany oraz poważany, bo był umysłem w kwantach niezgłębionych i w greckich księgach wielce oczytany. Cudze zaś spory rozstrzygał łagodnie i gdy zdarzyła tam się kłótnia jaka, wszyscy sąsiedzi powtarzali zgodnie: – Trzeba ci rady? Kołacz do ziemniaka! On jednak czemuś wciąż był nieszczęśliwy; babrał się w różnych egzystencjalizmach, miał nawet autodestrukcyjne zrywy, choć nigdy by się do tego nie przyznał. 48