Katalogi wystaw Katalog prywatnej kolekcji dzieł sztuki | Page 311

O P I S P R AC Y Choć fotografią artysta zajmował się dość krótko, w porównaniu z malarstwem, badacze uznają dokonania Beksińskiego jako pionierskie i jedne z ciekawszych zjawisk w powojennej fotografii. Pierwsze fotografie plastyka powstawały w młodzieńczych latach twórcy. Na tych wprawkach widnieją widoki codziennego, rodzinnego dla twórcy Sanoka. Stanowiły one dokumentację trudnych, ale ważnych czasów okupacji. Kolejne, w pełni świadome próby fotograficzne Beksińskiego, jeszcze wówczas studenta architektury, powstały w pierwsze połowie lat 50. Ponoć aparat miał być dla ubogiego ucznia substytutem kamery – z początku bowiem artysta marzył, by zostać filmowcem. Pierwsze zdjęcia prezentowały ubogie zakątki rodzinnego miasta. Z tego czasu zachowało się kilka bardzo dobrych fotografii, m. in. z 1950 roku portret kobiety. Artysta uwiecznił fotografowaną z lekko oddolnej perspektywy, ostre światłocienie i przecięcie kompozycji lustrem, buduje dramatyzm i nadaje monumentalności pozornie banalnemu tematowi. Beksiński niewątpliwie interesował się historią fotografii i korespondował z mistrzami wczesnego fotoreportażu, nawiązywał w kompozycjach jak ta opisywana do m. in. dzieł Paula Stranda. W połowie lat 50. artysta tworzył wiele prac abstrakcyjnych. Podczas eksperymentów z kliszą powstawały fotogramy, analogiczne do przedwojennych odkryć międzynarodowej awangardy, a także bardziej nieforemne, niemożliwe do odczytania formy. Prace te, choć marginalne w dorobku Beksińskiego, przypominają nieco kompozycje tworzone przez przyjaciela twórcy, Bronisława Schlabsa. Tytuły zdjęć, jak Joan Miró sugerują, że inspiracje Beksińskiego płynęły bezpośrednio z malarstwa. Abstrakcyjne elementy pojawiały się również na przełomie dekad – Beksiński chętnie uwieczniał nieoczywiste układy form podpatrzonych w naturze – wyrwy płotów, układy siatek ogrodzenia na tle śniegu. Do tego okresu oraz zakresu poszukiwań można zaliczyć również jedno z najsłynniejszych zdjęć artysty – Strefę. Na niej przedstawiony został portert kobiety, której lico przecina tafla lustra 311 tworząc surrealistyczny efekt. Podobne poszukiwania artysty bliskie są fotografii Bauhausu, czy francuskiej nadrealistki Florence Henri. Surrealistyczny charakter mają również akty fotograficzne. Główną modelką Beksińskiego była jego żona Zofia. Artysta upozowywał ciało małżonki w niewygodne pozy, podkreślał newralgiczne części ciała. Do historii przeszedł cykl pod tytułem Gorset sadysty, na którym widnieje ciało kobiety obwiązane sznurkiem i usadowione na krześle. Ta stylizacja przywodzi zaś na myśl perwersyjne fotografie pochodzącego z polskich terenów Hansa Bellmera. Szczególne miejsce w dorobku artysty zajmują portrety. Twarze modeli ukazywane były bez żadnego upiększenia, z podkreśleniem wszelkich niedoskonałości. Zgoła odmiennie postrzegać możemy inne tytpy przedstawień – liczne autoportrety. Artysta stylizował się na różne postaci, przybierał „witkacowskie” miny do obiektywu. W pierwszej połowie lat 60. artysta porzucił fotografię na rzecz malarstwa. Uważał, że dotychczas stosowane medium nie jest w stanie oddać jego inwencji i stanu ducha. Choć z czasem deprecjonował swoje prace, z dzisiejszej perspektywy ocenia się je jako jedne z ważniejszych na tle powojennej fotografii. Choć pozornie zdjęcia wydają się być skrajnie odmienne od dramatycznego, balansującego na granicy kiczu malarstwa Beksińskiego, jak zauważają badacze, można znaleźć kilka wspólnych cech dla tych dziedzin. W fotografii, de facto wstępie do działań artystycznych plastyka po raz piewrszy pojawiają się wątki jak odosobnienie człowieka, deformacja sylwetek (za pomocą fotomontaży, gier optycznych), podkreślenie symboli (krzyże, łańcuchy). Niewątpliwie jednak zdjęcia Beksińskiego są dużo bardziej subtelne niż jego dosadne malarstwo, ich wartość artystyczna jest niepodważalna. W latach 70. artysta na chwilę próbował wrócić do medium. Powstała wówczas seria prac modyfikujących dzieła sprzed kilku dekad, m. in. poprze ukazanie je w negatywie.