Katalogi wystaw Katalog prywatnej kolekcji dzieł sztuki | страница 265
A N A L I Z A C Y K L U „W I E R Z BY ”
Cykl Wierzby został zawarty w obszernym, wielostronicowym albumie pod tym samym tytułem. Ta publikacja to jeden z ostatnich wielkich, monograficznych
opracowań artysty, które zostały wydane za jego
życia. Na pierwszy rzut oka widać, że jest niezwykle
przemyślana, ma wyraz osobisty, Wstęp do niej napisała młodsza siostra fotografa, Julia – wybitna pisarka
i poetka. Na niemal 230 stronach wydawnictwa złożyły się zdjęcia, które są pewną kondensacją artystycznych poszukiwań Hartwiga.
Pejzaż pełnił ważną funkcję w dorobku artysty.
Krajobrazy Lubelszczyzny pojawiają się już w pierwszych pracach Hartwiga, który poruszony piktorialnym
stylem Jana Bułhaka, uwieczniał malownicze widoki
rodzinnych okolic. Ta młodzieńcza fascynacja wpłynęła na styl twórcy, którego cechy uwidaczniają się
nawet w tych powstałych niemal pół wieku później
zdjęciach. Hartwig dostrzegał w pejzażu możliwości
jego plastycznego opracowywania.
Komponował swoje obrazy jak płótna – starannie selekcjonował detale, niekiedy interweniował
w wygląd już gotowej odbitki. Przykład Wierzb jest
wyjątkowy, ponieważ na setkach fotografii artysta
uwiecznia tylko jeden motyw (Adam Mazur i Łukasz
Gorczyca nazywają wręcz tę serię jako „maniakalno-obsesyjną”). Mimo skupieniu na jednym, powtarzalnym motywie, Hartwig wykorzystuje cały repertuar
możliwych technik, by wydobyć z tytułowych drzew
ich piękno i ukryte znaczenia. Wszystkie fotografie zostały wykonane (zgodnie ze stylem artysty) na
265
czarno-białej kliszy, jednak daleko im od powtarzalności czy monotonii. Artysta ukazuje drzewa z różnych
ujęć – w makroskopijnych powiększeniach, z dalekiego planu, w pionie i w poziomie.
Odbitki obrabia graficznie lub modeluje na kształt
typowych, malowniczych zdjęć piktorialnych. Te
zabiegi formalne nie są wyjątkowe dla artysty, większość z nich Hartwig stosował już w latach 60. Tym,
co wyróżnia Wierzby jest radykalne podejście i konsekwencja w uwiecznianiu jednego motywu. Całość
staje się doskonale spójnym ćwiczeniem formalnym
dojrzałego mistrza.
Tytułowe drzewa mają wielkie znaczenie nie tylko dla
twórczości samego fotografa, ale i polskiej ikonografii
w ogóle. Malownicze, wygięte w różnych kierunkach
konary są uznawane za symbol nizinnego polskiego
pejzażu. O patriotycznych motywach powstawania
cyklu, pisała Julia Hartwig: „Nigdzie też, ani wśród harmonijnie ukształtowanych parków i ogrodów Europy,
tak przecież urzekających i zarazem bliskich dzięki
wspólnej tradycji stylów, ani wśród bujnej roślinności
egzotycznych krajów, które [Edward] zwiedza w swoich licznych wojażach, nie czuje się tak dobrze jak na
swojskich szlakach Lubelszczyzny, Sandomierskiego,
Mazowsza czy Podkarpacia. Od dzieciństwa znane,
a sztuką fotograficzną uwiecznione widoki, składają
się na archiwum dziesiątków tysięcy zdjęć, stanowiących porównywalną z niczym w bogactwie i różnorodności suitę polskiej ziemi i jej zgrzebnego często
pejzażu, podniesionego przez artystę na wyżyny przepychu wprost królewskiego”.