pasj?, która jest jednym ze sposobów na moje
?ycie. To s?owo jest ju? do?? przebrzmia?e,
strasznie go du?o teraz wsz?dzie, ale niestety
nic innego nie przychodzi mi teraz do g?owy.
Aby uwierzy? w siebie, trzeba efektów, si?y
i nieco ryzyka, bo to w?a?nie ono daje nam
wolno??.
IM: Sk?d czerpiesz inspiracj? do Tworzenia
nowych kolekcji? Czy masz jak?? specjaln?
,,technik?”, dzi?ki której przenosisz si? w ?wiat
twórczej perswazji? S?ysza?am, ?e to w?a?nie
podczas snu przychodz? najlepsze pomys?y.
T
IM: Zawsze interesowa?o mnie, czy artysta
wyniós? swoj? pasj? do tworzenia z domu,
czy naby? j? i odkry? swoje zdolno?ci
,,przypadkiem’’. Jak by?o z Tob??
P
O: Pami?tam ró?ne momenty swojego ?ycia,
kiedy chcia?am by? akrobatk? okolicznych
trzepaków, a potem rze?biark?, ten etap trwa?
do?? d?ugo. Chcia?am równie? ilustrowa?
ksi??ki, zreszt? to pozwoli?o mi przetrwa?
j?zyk polski w szkole. Imponowa?a mi moja
rodzina, wi?c etap malarski i architektoniczny
równie? mia?am za sob?. Mog?abym tak d?ugo
wymienia?, ale nie wiem, czy warto wszystkim
tym zanudza?.
My?l?, ?e nic w ?yciu nie dzieje si?
przypadkiem, tylko wszystko jest wynikiem
ludzi i przestrzeni, które nas otaczaj?.
Dla mnie jednak wa?ny by? pocz?tek. Wsparcie
rodziców, wiara w to co robi? i ?wiadomo??,
?e zawsze mog? na nich liczy?. Nawet w
obliczu bzdurnych koncepcji na ?ycie, dawali
mi swoje wsparcie. My?l?, ?e do ko?ca
oni sami nie zdaj? sobie z tego sprawy.
Pewnie takie, czy inne dzia?ania z ich strony,
wynika?y po prostu z wielkiej rodzicielskiej
mi?o?ci. Ale efekt jest taki, ?e mam si??
poszukiwania, jestem projektowo zaci?ta, nie
boj? si? konsekwencji ani te? pora?ek i mam
O: To wszystko brzmi bardzo wynio?le,
a wcale takie nie jest! Pomimo, i? jestem
projektantem ju? kilkana?cie lat, to najbardziej
owocne projektowo lata, to moje ostatnie.
Te od momentu, kiedy podj??am decyzj?
o zbudowaniu marki ORSKA. Ten krok
spowodowa?, ?e poczu?am odpowiedzialno??
i nie czekam na gwiazdk? z nieba, na
wniebowst?pienie, natchnienie, czy cud.
Nie mam technik, nie odprawiam magii,
nie przenosz? si? w inny wymiar, jedynie
ten przestrzenny... ze szkiców. Po prostu
ci??ko pracuj?, projektuj?, a poniewa?
robi? to, co lubi?, to nie potrzebuj? ?adnych
wspomagaczy. Wiem, ?e nie brzmi to
romantycznie, przepraszam.
My?l? jednak, ?e w pracy jestem non
stop. Jestem w niej w swoim prywatnym i
zawodowym ?yciu.
Pomys?y na wzory, koncepcje, punkty
zapalne do pomys?ów przychodz? w
najmniej spodziewanych momentach. Na
u?amki sekund zawieszam si? nad nimi w
czasoprzestrzeni, a potem wracam do ?ycia.
Moje dzieci cz?sto zadaj? mi pytanie:” Mamo,
jeste? tu?” Przy?apuj? mnie na my?lowych
ucieczkach i uzmys?awiaj? mi, ?e b??dz?
w realnym ?yciu po nieurzeczywistnionych,
nieuprzedmiotowionych koncepcjach.
Lubi? notowa?, zapisywa?, szkicowa?,
zbiera? i odk?ada? na potem... Potem to
niezidentyfikowany dla mnie czas.
Mam notes, w którym poza niechlujnymi
szkicami, s?owami, has?ami, znajduj?
si? równie? marzenia o tym, co jeszcze
chcia?abym zrobi?, daty i wycinki z innych
kartek. Czasami zachowuj? si? jak starsza
babcia pakuj?ca do niego wszystko, co
niepotrzebne.
43