Invited Magazine Issue 5 | страница 43

pasj?, która jest jednym ze sposobów na moje ?ycie. To s?owo jest ju? do?? przebrzmia?e, strasznie go du?o teraz wsz?dzie, ale niestety nic innego nie przychodzi mi teraz do g?owy.  Aby uwierzy? w siebie, trzeba efektów, si?y i nieco ryzyka, bo to w?a?nie ono daje nam wolno??.  IM: Sk?d czerpiesz inspiracj? do Tworzenia nowych kolekcji?  Czy masz jak?? specjaln? ,,technik?”, dzi?ki której przenosisz si? w ?wiat twórczej perswazji?  S?ysza?am, ?e to w?a?nie podczas snu przychodz? najlepsze pomys?y. T IM: Zawsze interesowa?o mnie, czy artysta  wyniós? swoj? pasj? do tworzenia z domu, czy naby? j? i odkry? swoje zdolno?ci ,,przypadkiem’’. Jak by?o z Tob?? P O: Pami?tam ró?ne momenty swojego ?ycia, kiedy chcia?am by? akrobatk? okolicznych trzepaków, a potem rze?biark?, ten etap trwa? do?? d?ugo. Chcia?am równie? ilustrowa? ksi??ki, zreszt? to pozwoli?o mi przetrwa? j?zyk polski w szkole. Imponowa?a mi moja rodzina, wi?c etap malarski i architektoniczny równie? mia?am za sob?. Mog?abym tak d?ugo wymienia?, ale nie wiem, czy warto wszystkim tym zanudza?. My?l?, ?e nic w ?yciu nie dzieje si? przypadkiem, tylko wszystko jest wynikiem ludzi i przestrzeni, które nas otaczaj?.  Dla mnie jednak wa?ny by? pocz?tek. Wsparcie rodziców, wiara w to co robi? i ?wiadomo??, ?e zawsze mog? na nich liczy?. Nawet w obliczu bzdurnych koncepcji na ?ycie, dawali mi swoje wsparcie. My?l?, ?e do ko?ca oni sami nie zdaj? sobie z tego sprawy. Pewnie takie, czy inne dzia?ania z ich strony, wynika?y po prostu z wielkiej rodzicielskiej mi?o?ci. Ale efekt jest taki, ?e mam si?? poszukiwania,  jestem projektowo zaci?ta, nie boj? si? konsekwencji ani te? pora?ek i mam O: To wszystko brzmi bardzo wynio?le, a wcale takie nie jest! Pomimo, i? jestem projektantem ju? kilkana?cie lat, to najbardziej owocne projektowo lata, to moje ostatnie. Te od momentu, kiedy podj??am decyzj? o zbudowaniu marki ORSKA. Ten krok spowodowa?, ?e poczu?am odpowiedzialno?? i nie czekam na gwiazdk? z nieba, na wniebowst?pienie, natchnienie, czy cud. Nie mam technik, nie odprawiam magii, nie przenosz? si? w inny wymiar, jedynie ten przestrzenny... ze  szkiców. Po prostu ci??ko pracuj?, projektuj?, a poniewa? robi? to, co lubi?, to nie potrzebuj? ?adnych wspomagaczy. Wiem, ?e nie brzmi to romantycznie, przepraszam. My?l? jednak, ?e w pracy jestem non stop. Jestem w niej w swoim prywatnym i zawodowym ?yciu.    Pomys?y na wzory, koncepcje, punkty zapalne do pomys?ów przychodz? w najmniej spodziewanych momentach. Na u?amki sekund zawieszam si? nad nimi w czasoprzestrzeni, a potem wracam do ?ycia. Moje dzieci cz?sto zadaj? mi pytanie:” Mamo, jeste? tu?” Przy?apuj? mnie na my?lowych ucieczkach i uzmys?awiaj? mi, ?e b??dz? w realnym ?yciu po nieurzeczywistnionych, nieuprzedmiotowionych koncepcjach. Lubi? notowa?, zapisywa?, szkicowa?, zbiera? i odk?ada? na potem... Potem to niezidentyfikowany dla mnie czas. Mam notes, w którym poza niechlujnymi szkicami, s?owami, has?ami, znajduj? si? równie? marzenia o tym, co jeszcze chcia?abym zrobi?, daty i wycinki z innych kartek. Czasami zachowuj? si? jak starsza babcia pakuj?ca do niego wszystko, co niepotrzebne. 43