Komitetu Rodzicielskiego w PKO przesyłali sumę od 800 do 1500 zł. Pieniądze te były przeznaczone na dożywianie najbiedniejszych dzieci, pomoce naukowe, często odzież lub obuwie dla dzieci kobiet samotnych i sierot, których było w naszej szkole w pierwszym dziesięcioleciu ok. 100 osób. Prócz tego szkoła otrzymywała od czasu do czasu od tegoż Komitetu dary w postaci nie zniszczonej jeszcze, lecz używanej odzieży i bielizny oraz paczki z materiałami piśmiennymi jak: ołówki, kredki, zeszyty, papier rysunkowy. Pod specjalną opieką szkoły i Komitetu Opiekuńczego był najbiedniejszy, prawie bezdomny półsierota, dobry i zdolny chłopiec. W naszej szkole był od klasy IV i nie tylko uczył się w niej, ale otrzymywał całodzienny posiłek. Był to w cały tego słowa znaczeniu wychowanek szkoły 114, który dotąd jest szczerze wdzięczny. Przy pomocy Komitetu Opiekuńczego złożył egzamin do szkoły morskiej i od roku 1957 jest oficerem marynarki. Zarząd Komitetu Opiekuńczego zetknął naszą szkołę bezpośrednio z Ministrem Szymanowskim i siostrą generała Świerczewskiego „ Waltera”. Szkoła była również pracownikiem Ministerstwa. Ci ostatni dwukrotnie przyjeżdżali do szkoły, aby widzieć dzieci przy pracy skąd wynieśli jak najprzyjemniejsze wrażenia, a gdy pierwszy telewizor w Warszawie został zainstalowany w gabinecie Ministra Szymanowskiego Rada Pedagogiczna i klasa VII zostały zaproszone do gabinetu Ministra na pierwszą telewizję. Przyjeżdżały do nas zawsze dwa samochody. Wieźli nas do Ministerstwa, gdzie była wielka sala świetlicowa na uroczystości, zabawy, filmy, przedstawienia, odwozili i przywozili z dworca w czasie kolonii, a nawet odwiedzali dzieci na kolonii. Ponieważ Technikum Łączności na Nowogrodzkiej było w gestii Ministerstwa umieszczono tam kilku nowych uczniów, którzy po egzaminach zostali tam przyjęci. Współpracowali z nami ponad 7 lat. Zmiana kierownictwa szkoły ostudziła stosunki i w roku 1955 współpraca ustała.
Dzieci szkoły 114 przed Ministerstwem na placu Małachowskiego w roku 1949.
Z pieniędzy, jakie otrzymywaliśmy przez około 7 lat żywiliśmy bezpłatnie sieroty i półsieroty, organizowaliśmy kolonie dwuturnusowe, które w zasadzie były finansowane przez Wydział Oświaty, ale podtrzymywane finansami szkoły, kupowaliśmy, gdzie było potrzeba ciepłą odzież i obuwie.
SPORT W I DZIESIĘCIOLECIE
Dopiero od 3 lat w naszej szkole jest specjalista z kwalifikacjami do wychowania fizycznego. A jednak dużo wymagano od nauczycieli, którym powierzano ten przedmiot. Jak sobie radziliśmy, gdy wychowanie fizyczne ze sportem obejmowało aż 5 godzin lekcyjnych? Otóż,
46