Gazetka 12 | Page 4

„ Marta waleczna, czyli opowieść o tym, jak bardzo nas życie zaskakuje i jak bardzo warto o siebie walczyć”.
Anna Boczar Klasa VI „ d”
Marta dorastała w wielkim mieście, w Warszawie. Warszawa, jak każde duże miasto daje wiele możliwości, by rozwijać swój talent. Już od małego, od przedszkola, widać było, że Marta jest bardzo sprawną dziewczynką i nade wszystko zachwyca ją gimnastyka sportowa. Często wraz z rodzicami oglądała różne zawody sportowe w telewizji, na kanałach sportowych. Dlatego już w przedszkolu rodzice zapisali ją na zajęcia gimnastyczne. Zajęcia prowadzili zawodowi sportowcy, dwa razy w tygodniu. Dzieci, które na nie uczęszczały bardzo szybko nauczyły się prostych i trudnych figur i z łatwością wykonywały przeróżne akrobacje. Marta nie bała się niczego. Żadna figura nie była dla niej trudna. Każdą figurę próbowała raz i od razu jej się udawało. Trenerzy bardzo szybko dostrzegli u niej prawdziwy talent. Gdy rozpoczęła naukę w szkole podstawowej, nauczyciele wychowania fizycznego, gdy poznali Martę, doradzili od razu, by rodzicie zapisali ją na indywidualne zajęcia w najbliższym ośrodku sportowym, tylko ona z trenerem. Takiego talentu nie można zmarnować, dodali. Trenerzy nie mogli nadziwić się, jak bardzo Marta jest sprawna. Mówili, że jest giętka jak guma, że nie ma kręgosłupa, a do tego nie męczy się szybko, gdy długo ćwiczy. Mówili, ze nadaje się bardzo na zawodowego sportowca i bardzo chcieli ją trenować. Marta ciężko pracowała. Brała udział w wielu zawodach sportowych i zawsze była na podium. Zaczęła uczestniczyć w ogólnopolskich zawodach gimnastycznych i tam też odnosiła same sukcesy. Wydawało się, że więcej nie można już osiągnąć. Sukces gonił sukces. Marta wraz z rodzicami zdecydowali nawet o zmianie szkoły na sportową. Tutaj było jeszcze więcej pracy, od rana trening, po lekcjach trening, wieczorem trening. W międzyczasie nauka. Warto dodać, że obok tych wszystkich osiągnięć sportowych, Marta miała same dobre stopnie z nauki. Była bardzo dobra z matematyki. Brała udział w konkursach matematycznych, przyrodniczych i tutaj także zdobywała dyplomy, nagrody. Tak dużo trenowała, że nie miała innego wyjścia, jak mocno koncentrować się na nauce, by jak najszybciej nauczyć się tego, co wymagane jest ze wszystkich przedmiotów i móc biec na trening. Często wyjeżdżała na zawody sportowe, przywoziła medale, puchary, nagrody, Wieczorami starała się nadrobić materiał z lekcji. Dawała radę wzorowo to wszystko pogodzić. Rodzice i szkoła, wszyscy byli z niej bardzo dumni. A ona wciąż była taka samą radosną, skromną dziewczyną, którą wszyscy bardzo lubili. Niestety nie miała za wiele czasu na spotkania z kolegami, z koleżankami, ale miała kilkoro prawdziwych przyjaciół, z którymi od czasu do czasu się spotykała, żeby najnormalniej w świecie pogadać, pobawić się, poszaleć. Marta kończyła kolejne klasy z dobrymi świadectwami, wzorowym zachowaniem i wyróżnieniami za osiągnięcia i sportowe i naukowe. W szkole, w ramach zajęć wychowania fizycznego miała też dużo zajęć z pływania, bo przy szkole był basen. Okazało się, że pływa też wspaniale, dlatego gdy tylko mogła, wspierała szkolną drużynę pływacką w zawodach sportowych. Drużyna dzięki niej zdobyła 2 miejsce w ogólnopolskich zawodach pływackich. Szóstą klasę Marta zno-
wu ukończyła z wyróżnieniem. Wróciła do domu ze świadectwem z czerwonym paskiem i listami gratulacyjnymi. Po całym roku przeróżnych zawodów, miała też mnóstwo medali i pucharów za czołowe miejsca. Zwykle była na pierwszym miejscu, a czasami zdarzało się, ze zajmowała drugie lub trzecie miejsce. Tego lata marzyła o tym, żeby odwiedzić swoich dziadków na wsi i z nimi spędzić wakacje. Chciała po prostu odpocząć po kolejnym roku ciężkiej pracy, wstawaniu rano, chodzeniu późno spać … Chciała spacerować po łąkach, lasach, zbierać jagody, pomagać dziadkom w pracach domowych, babci w ogrodzie. Bardzo chciała odpocząć od tej codziennej dyscypliny. Rodzice zaraz następnego dnia po rozdaniu świadectw zawieźli ją do babci i dziadka. Ci powitali wnuczkę z ogromną radością. Rodzice wrócili do miasta, do pracy, a Marta została. Od razu zabrała się z babcią do wypieków. Wieczorem babcia uczyła ja haftować, a potem spędzały czas na nocnych pogawędkach. Babcia opowiadała jej dużo o czasach, kiedy sama była młoda, o tym jak poznała dziadka, jak razem budowali dom. Każdego wieczora Marta poznawała jakieś nowe historie z życia swoich dziadków. Była nimi zauroczona. U dziadków we wsi miała tez kilkoro znajomych, z którymi poznała się podczas poprzednich wizyt. Tym razem do jednej z sąsiadek – Amelki przyjechali także kuzyni z Krakowa. Czasem już po śniadaniu spotykali się w ogrodzie, by zaplanować jak wszyscy razem spędzą dzień. Tego dnia umówili się, że...