E!milka Nr 26 Czerwiec - Page 8

skierowałem się do kuchni, żeby zrobić sobie kawy nadal myśląc, jak zająć sobie dzień. Czekając na to, aż zagotuje się woda, ubrałem na siebie białą, grubą bluzę. W końcu czajnik pstryknął a ja zalałem kawę w kubku wodą i poszedłem do salonu. Przechodząc przez przedpokój spojrzałem w kierunku szafki koło drzwi. Przypomniał mi się bowiem numer telefonu, który wczoraj tam schowałem. Może zadzwonię? Podszedłem do mebla i wyjąłem z szuflady kartkę i poszedłem usiąść na kanapę. Spojrzałem jeszcze raz na numer, znajdujący się na kartce. I zamyśliłem się. Do kogo należy ten numer? I kto powiesił mi go na drzwiach? A co, jeśli to jakiś bandzior? No cóż, wtedy zadzwoniłbym na policję, ale… nie ważne. Gdzieś się dodzwonię tym numerem, to pewne. Ale gdzie? Do kogo? Po dość długich przemyśleniach, chwyciłem Telefon w dłoń i wstukałem numer na klawiaturze, jednak tuż przed naciśnięciem zielonej słuchawki, zatrzymałem się. Czy aby na pewno chcę to zrobić? Tak. Chcę. Wziąłem do ust łyk kawy, wcisnąłem przycisk i przyłożyłem telefon do ucha, modląc się w duchu, żeby był to numer do Sandry. - Halo? – usłyszałem dobrze znany mi głos i wyplułem pół łyka kawy a drugą połową zacząłem dławić się jak idiota, głośno kaszląc do słuchawki. Telefon odebrał Percival. CHOLERNY PERCIVAL!!! Dalej krztusząc się napojem, upuściłem telefon i od razu dałem nura pod stolik, chcąc podnieść owy przedmiot, cicho przy tym klnąc, czym narobiłem więcej hałasu. Mój rozmówca musi być teraz nieźle zdezorientowany. Kiedy podniosłem telefon, doprowadziłem się do porządku i przestałem kaszleć odpowiedziałem. - P-Percival? To twój numer?! - Taaak… Wszystko w porządku tam u ciebie? – spytał z troską w głosie. - Yyyy taak… Miałem tylko mały… problem… z kawą… i telefonem. A-ale wszystko jest już okej! – zaśmiałem się nerwowo - Powie numer telefonu zn drzwiach do domu? - A, bo wiesz… wc szedłem akurat ob Wiedziałem, że to t jak z niego w pomyślałem, że zost Tak na wszelki wypa - A nie mogłeś się po - A co? Bałeś się, Alis - Oczywiście, że n wiedziałem, czyj to n - Oookej. Słuchaj, razem na miasto? moich planach, co? dni, żebyś je dokład tą propozycję o m zadławiłem się kawą - N-no okej. Czem miałbyś czas? - Dla ciebie, o każdej - C-co?! - Nic, nic. Może o d co? Jest ósma ran wyrobić. - W porządku. To dwunastej, zatem. - Pa pa, Alister~ - opadłem na oparcie westchnięciem. Co. Było? Postanowiłem włą telewizor, żeby ode zobaczyć, co się świecie. Nadal n mordercy. Tak, jak idealna. Na innych jakieś nudne prog talent”, czy „taniec jeszcze innych, p seriali. Zostawiłem g salonie i lekko zestre do kuchni, zrobić śn zobaczę. Znowu bę znowu nie będę sob Tym razem tak nie b