E!milka Nr 26 Czerwiec - Page 6

Johnnego. Pokroiłam w kostkę ogórka zielonego, otworzyłam fasolę i ugotowałam makaron. Przygotowałam sos czosnkowy, a następnie wszystkie składniki przyprawiłam i wymieszałam z gęstą cieczą. Następnie przyrządziłam mięso, a gdy już piekło się w piekarniku poszłam przebrać się w czyste rzeczy. Z powodu, iż na dworze było parno, wybrałam zieloną sukienkę w kwiaty, a włosy niedbale spięłam w kucyk. Na koniec użyłam nowych perfum, które mama przysłała mi paczką jakiś czas temu i w momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. - Cześć, Johnny. Wejdź, nie krępuj się, pomożesz mi jeszcze nakryć do stołu. Johnny był moim jedynym przyjacielem. Pomógł mi w wielu trudnych sytuacjach i był przy mnie w chwili śmierci mojego ojca. Nie znam lepszego mężczyzny od niego. Megan zawsze mi zazdrościła i uważała, że powinnam zacząć z nim flirtować z powodu, że był naprawdę zabójczo przystojny. Nie brała pod uwagę faktu, że ten miał narzeczoną, Alison. Wysoki brunet z zadbanym zarostem i ułożonymi włosami, zawsze dobrze ubrany, a do tego emanujący seksapilem. Megan na jego widok zawsze nogi się uginały, co wcale mnie nie dziwiło. Mimo wszystko zawsze traktowałam go jak brata, zwierzałam się mu ze wszystkiego i naprawdę mogę szczerze podziękować, że poznałam takiego człowieka, jakim był Johnny. Dziś, ubrany w granatową koszulę, z kołnierzykiem ułożonym w stylu amerykańskim i ciemnymi spodniami uśmiechnął się do mnie, przez co poczułam się bezpiecznie. - Obrus jest wyprasowany, leży w sypialni na łóżku, ja przygotuję jedzenie. - rzekłam. - Nie ma sprawy, już lecę - odpowiedział i po raz kolejny się do mnie uśmiechnął. Gdy już zaczęliśmy posiłek powiedział, jak minęła mu droga do mnie. O dziwo, pewien mężczyzna ubrany w czarny garnitur całą drogę szedł za nim, co spowodowało, iż podejrzeń. Stwier okrężną drogą bezpieczeństwa, moim domem limuzynę. W zlekceważył ten doszliśmy do wnio szczególnie uważać, zbliżające się wesele - Szkoda, że Al nami. - powied - Może i szkod matki przygot do ślubu. natychmiast zm Wino było zaledwie pół butelki się w głowie. Prz kanapę i rozmawial o wszystkim tracąc p już się pożegnaliśm okno i przeszedł dreszcz. Limuzyna o Johnny, wciąż tam s czekała. Czym pręd nim i tylko, gdy mieszkania, aby w schodową wpadł Johnnego. - Widziałeś! O krzyknęłam pr zaczął mnie u że wszystko je porządku. Był piątkowy wieczó uspokoiło mnie. - Zostajesz na pościel - zdecy - Nie trzeba, kt musiał się pom spokojnie John - Proszę cię… n dyskutować. P Alison nie b Przyznam, że poprze, jeżeli co zaszło. - Wiesz… nie c martwić, rozdrażniona i… - No chyba ża uważasz, ale