E!milka Nr 26 Czerwiec - Page 2

gdzie się schronić i każdej strony strach. Nocne marki Wolnym krokiem wspinał się pod górkę, pewnie stawiając ciężkie, brudne buty, na pożółkłej już trawie. Starał się nie rozglądać, tylko patrzeć prosto przed siebie. Mocniej zacisnął poranione palce na pasku od strzelby, przewieszonej przez ramię, gdy zatrzymał się przed tym jednym nagrobkiem, którego szukał, chociaż wcale znaleźć go nie chciał. Przełknął gulę w gardle, czując chłodny dreszcz na plecach. Mimo, iż był ciepły wieczór, a grób znajdował się na wielkiej polanie, odczuwał niepokój. Nieprzyzwyczajony do wszechobecnej ciszy, przerywanej jedynie szumem liści pobliskiego, starego dębu, momentami gwałtowanie podnosząc głowę nasłuchując, czy nie nadchodzi wróg. Kucnął przed kamienną płytą, po czym materiałową chustą, wyjętą z kieszeni spodni, przetarł wyryte litery, niemal z czułością wodząc wokół imienia. – Wiem, że dawno mnie tu nie było. - Powiedział ochrypłym głosem. Odchrząknął, kiedy przystawił ogień do knota w czerwonym zniczu. - Pozwolisz, że też zapalę coś dla siebie, okej? - Spytał, przyklękając na jedno kolano. Wsunął papierosa między spierzchnięte wargi, nieco przygryzając jego końcówkę. Zaciągnął się, wznosząc wzrok ku bezgwiezdnemu, granatowemu niebu. Wolną dłoń położył na swym udzie i dopiero kiedy dym zaczął drażnić jego podniebienie, z powrotem spojrzał na grób. – Atak się skończył, ale wojna dalej trwa. –pokiwał zrezygnowany głową, zaciskają wargi tak, że tworzyły wąską linię. – To nie koniec tego cholernego piekła. Ludzie dalej głodują, nie mają Oparł pośladek na p na ziemi. Przez ki zastanawiając się, powiedzieć. Upuścił zwinął w pięść. Wbi tak mocno, aż pojaw których popłynęła brudem. - Dlaczego nie mo wyciągnąć z… - krz słonymi łzami. - D bezsilny?! Przecież to obowiązków! Obieca nie stanie! Że bę Chwycił się za serce, - Zająłeś moje miejsc - Ta trumna miała b teraz żyć, mając ś Zakaszlał, ścierając twarzy, tym samym, plamę, zrobioną z kr - Mogłem się ciebie Byłbyś dalej przy mn Tam, zeżarty przez j Nie! To nie może Pochylił się, łokci ziemię. Przez nagły r jeszcze chwilę tem miejscu, teraz leż właściciela. Gorzk skapywały z jego no grudki ziemi. - Wró Zaskomlał, a jego rzewny płacz. - N byłem na twoim p zostałem wysłany nijak mnie nie uspra Skulił się i przycisną uszu, kiedy w oddali Jeszcze długo po ty był w stanie przesta dla siebie zrozumiał bał. - Ale dobrze, że odsz - Wojna odcisnęła na że nie potrafię już rozstaję się z bronią, a gdy usłyszę j zrywam się spaniko do ucieczki…Cieszę s