E!milka Nr 26 Czerwiec - Page 10

był już blisko. W dłoniach trzymał teczkę, pewnie z tymi planami. - Witaj, Alister~ - powitał mnie rudzielec. - Witaj P-Percival. - Jak się dzisiaj czujesz? Rano, przez telefon nie brzmiałeś najlepiej… Zwłaszcza, gdy się czymś krztusiłeś. - Ah, to tylko kawa. Naprawdę, nic mi nie jest, czuję się dobrze – zapewniłem. - To świetnie! Idziemy do kawiarni? – spytał posyłając mi ciepły uśmiech, na co zrobiło mi się cieplej. - Okej, czemu nie? Poszliśmy więc wolnym krokiem w stronę kawiarni „Mrożony Pingwin”, czyli do tej, do której poszedłem wtedy z Sandrą. Szliśmy w ciszy. Znowu. Zastanawiałem się, dlaczego każda cisza między nami musi być taka niezręczna, gdy mój towarzysz wyrwał mnie z zamyśleń. - O czym myślisz? – pierwsza odpowiedź, jaka przyszła mi do głowy, to „o tobie”, ale szybko ją odrzuciłem i skarciłem się w głowie za taką myśl. - O… niczym – wzruszyłem ramionami. - Czyżby? A ja myślę, że jest inaczej~ - rudzielec uśmiechnął się do mnie, a ja poczułem, że tym razem robi mi się już gorąco. - T-tak? - Tak. Zakładam, że myślisz o wielu rzeczach ważnych dla społeczeństwa. No i między innymi też o tych planach, które przyniosłem. - W sumie, masz rację – odetchnąłem z ulgą. Przez chwilę pomyślałem, że wyczytał mi w myślach, o czym myślałem naprawdę i zrobiło mi się słabo – W sumie, to faktycznie myślałem o tych planach. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć je ponownie. - Aż tak ci się podobały?~ - Wiesz… z tego, co naprawdę niesamow - Miło mi to słysz starałem, tworząc je ramionami. - Cóż, nie wątpię – dotarliśmy do kawia Usiedliśmy przy jed stojących na dwo zamówienie. Ja wzią a mój towarzysz czekoladę. W ocze zamówienie panow kolejna, cholerna c Percival podparł gło szerokim uśmiechem we mnie wpatrywał mój ruch. Wydawało mi w duszę. Robiło m i czułem się bard Czułem jak rumien znowu na twar wzrokiem, aż w k pomysł, jak to przerw - To… pokażesz mi te niepewnie. - O! T-tak już, jasn zmieszał się lekko czym otworzył tec plany, pokazując dokładnie tak, jak Bardzo szczegół niesamowite. Uważn kartkom papieru, a utkwił we mnie wzro - I co sądzisz? – spyta - Są równie nies pierwszym razem, g powiedziałem, na ponownie lekko się chwili nie było po śladu. - Cieszę się, że tak u jest mi bardzo miło Poczułem się odro tylko na chwilę – Jak je wziąć na kilka dni oddaj, bo inaczej sam - O-oczywiście, że je uśmiechnąłem się.