E!milka Nr 25 Kwiecień - Page 8

zakupami i znowu rzuciłem się na kanapę. Do czternastej było jeszcze dużo czasu. Postanowiłem pograć w jakąś grę. Zdecydowałem się na jedną ze strzelanek, które podobnie, jak konsolę dostałem od Kadena. Czas mijał mi bardzo powoli, lecz w końcu nadszedł czas, by zbierać się do wyjścia. Postanowiłem ubrać się nieco bardziej wyjściowo. Założyłem więc czarne spodnie i białą koszulę. Tak. To chyba będzie odpowiedni ubiór. Wyszedłem z domu i postanowiłem, że przejdę się pieszo. Kaden nie mieszkał daleko, więc nie musiałem odpalać statku, żeby się do niego dostać. Kiedy dotarłem na miejsce, zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi Meghan. - Witaj, Meghan – przywitałem się z kobietą – Miło Cię widzieć. - Cześć, Alister! Jak to dobrze, że wreszcie jesteś! Kaden już nie mógł się doczekać twojego przyjścia. Wejdź, proszę. – przywitała mnie blondynka, po czym wszedłem do środka. Z salonu od razu wybiegł mój rozradowany przyjaciel. - Ali! Nareszcie! – wykrzyczał Kaden, rzucając mi się na szyję – Co tak długo? - Przyszedłem na czas – wzruszyłem ramionami. - Nie ważne. Chodź i opowiadaj, jak było wczoraj? – spytał wyraźnie podekscytowany Kaden. - Och, Kaden, pomęczysz Alistera przy stole – powiedziała Meghan, gasząc radość mojego przyjaciela. Tak, jak powiedziała Meghan, wszyscy zasiedliśmy do stołu, na którym stał upieczony kurczak, obok misa z ziemniakami i kieliszki, napełnione czerwonym winem. Przez chwilę jedliśmy w ciszy, gdy nagle Kaden przerwał milczenie. - no, to opowiadaj, Ali. Jak było wczoraj? Coś się działo ciekawego? – spytał trącając mnie łokciem w ramię dając mi jasno do zrozumienia, o co mu chodzi. - C-co, nie! Po pierw do tego nie posuną spotkaniu a po dr wystawiła – wzruszy - CO?! – wrzasną wystawiła?! - No normalnie. Pos a ona wyszła do toal - Biedaczysko – zmar - Co jej nagadałeś? - Ja? Nic! Chciała, że o sobie, więc pow wydawała się być ro - Boś jej pewnie głup było mówić o sobie j - Ale mówiłem! To je - No dobra, i co pote - Potem spotkałem zawahałem się przy t - Że kogo?! – Kaden winem. - Tego chłopaka, k Court of Azimuth? - Tak. Zaproponow głupio mi było odm się. - No kretyn – Kaden w czoło – Jak mogłeś z tym kurduplem? - Ale o co Ci chodzi? - O to, że mu nie uf samo. Jest jakiś pode - Był naprawdę bar samo wspomnien spaceru lekko się szczęście Kaden nie z - To tylko przykrywk mu dostęp do nasz wykorzysta ją przec mówię. - A co, jeśli tak się ni