E!milka Nr 25 Kwiecień - Page 2

Sydney 1971r. Drogi pamiętniku, Kilkanaście lat temu mój ukochany mąż, niezwykle dobry mężczyzna, który pomagał każdej istocie ludzkiej na Ziemi wypłynął na wojnę. Siłą próbowałam go przekonać aby został w domu, przy mnie. Jednak ani mój płacz, ani krzyk nie zdołał go powstrzymać przed wypełnieniem swej patriotycznej powinności. W dniu jego odejścia stałam na brzegu morza ze łzami w oczach i machałam mu białą chustą na pożegnanie. Nie chciałam nawet myśleć, że właśnie straciłam go na zawsze. Starałam się przypomnieć wszystkie piękne chwile jakie razem przeżyliśmy, aby się nie rozpłakać . Mój mąż zawsze powtarzał mi, że jestem silną kobietą. W tej jednak sytuacji poczułam się kompletnie słaba, bezbronna. Nie potrafiłam trzymać swych emocji na wodzy i kiedy statek na którym płynął mój ukochany zniknął za horyzontem wróciłam wstrząśnięta do domu i całą noc spędziłam na łkaniu. Następnego dnia usiadłam w oknie z widokiem na piękne, lecz smutne morze i godzinami wypatrywałam statku który kilka godzin wcześniej opuścił port. Szanse na to, że zawróci były nikłe, jednak ja ciągle miałam nadzieje, że los okaże się dla mnie łaskawy. Kolejnego dnia zrobiłam to samo, następnego również, i mimo, że z kolejnymi dniami nic się nie wydarzało ja ciągle miałam nadzieję, że mój ukochany wróci. Byłam wtedy młoda, podczas gdy wszystkie damy godziły się ze stratą męża, ja nie potrafiłam zapomnieć. Nie wyobrażałam sobie, że on już nie żyje, że nie chodzi po tej samego ziemi co ja, że nie oddycha tym samym powietrzem co ja i że nie już nigdy go nie spotkam. Po dwóch latach wpatrywania się w morze moja nadzieja nie malała. Przecież wojny trwają bardzo długo i mój mąż może jeszcze do mnie wrócić. Jest silnym i odważn pewno nie dał się Pewnie teraz myśli o do domu. Gdy któr dom podjechał sam głowie przeszła mi m zostały wysłucha szczęśliwa na ganek poważną minę żołni sobie, że nie przyje oddać mi męża. Uśm zniknął mi z twarzy wstąpi grymas smu Informacja o ukochanego ciągle docierała. Kiedy sa nogi się pode mną padłam na kolana. płakać i krzyczeć niesprawiedliwy, że osobę, że bez pow Klęczałam tak do wie zaczął narastać p chwiejnym krokiem zimna wróciłam do d Następneg się, że podchodzę sensu już tu siedzie mój mąż… mój były Ponownie zaczęłam usiadłam na mie obserwowałam Uspokoiło mnie to znowu zaczęłam wie mężczyzna zaraz po przy porcie. Uśmie myśl i zamknęłam sobie jak by wygląd jego powrocie. Ma po domu, krzyczące głos, pies warując pilnujący aby nikt s zrobił nam krzywd tulący mnie do sie wspaniałe życie podarowałam. Tak n podarował mi to życ Otwierając mi po policzku. Nie nigdy nie zwiążę się On był tym jedynym Przez nastę lata siadałam i ob wyczekując. Wyczek