E!milka Nr 24 Styczeń - Page 8

- UUU Alister! Będziesz miał randkę, czaisz to?! – W sumie, to Kaden był tym bardziej podekscytowany i przejęty, niż ja. Nie zdążyłem powiedzieć nawet słowa, gdyż mój przyjaciel w mgnieniu oka umówił mnie z Sandrą. - No i prosz! Spotkanie jutro, o dwunastej na rynku – Uśmiechnął się mój towarzysz dumny jak paw. - Dzieki… - Ależ nie ma za co, przyjacielu. Wiesz, że chcę dla ciebie jak najlepiej. - Wiem. Nawet przez umawianie mnie z obcą kobietą wbrew mojej woli. - Oj, no ale co może pójść nie tak? - NO a przypomnij sobie moje poprzednie „randki”, Kaden. Jedna mnie wystawiła, druga okazała się starym prykiem po sześćdziesiątce a jeszcze inna była prostytutką! - No dobrze. Może i było kilka nieudanych akcji i przypałów, ale to nie oznacza, że tym razem też tak będzie! Myśl pozytywnie, Alister! - Ehh… Niech ci będzie. Spróbuję. - No i ekstra. Masz jakieś piwo w lodówce? – spytał Kaden zamykając laptopa, po czym wszedł do salonu i rozłożył się na kanapie. Po chwili dołączyłem do przyjaciela z dwoma zimnymi piwami i zaczęliśmy oglądać jakieś bzdety w telewizji. Kosmiczny mecz był dopiero wieczorem, więc jeszcze trochę czasu było. Zdecydowaliśmy, że pogramy w jakąś grę na konsoli, którą dostałem od Kadena na święta kilka lat temu. Co pozytywne w tym wszystkim, to to, że poprawił mi się nieco humor. Około godziny dwudziestej drugiej skończył się kosmiczny mecz i Kaden wrócił do siebie. Znowu zostałem sam. Nie mając nic do roboty, umyłem się i poszedłem spać. Długo nie mogłem niestety zasnąć, ale kiedy już mi się udało, przyśnił mi się pewien niski, rudowłosy chłopak. Dokładnie ten, którego dzisiaj miałem okazję poznać. Obudziłem się nast godziny dziesiątej. ciuchy siedziałem około pół godzin przypomniało mi się nie zszedłem na zaw - RANDKA Z SANDR na tyle głośno, że usłyszało już, że mam czym jak najprędz bardziej wyjściowe jedenastej trzydzie domu. Na rynku byłem czasem. Dochod Zacząłem rozglądać poszukiwaniu kobie umówiony. W koń Ubrana była w zwiewną sukienkę przewieszoną miała nie było chłodno. N słońcu około piętna również mnie zauwa zaczęła iść w moją st - Hej – przywitała jesteś Alister, prawd - Tak, to ja. – wpatrując się w su kolor bardzo ko Percivalem… Zaraz, c z nim?! - A ty, to San - Tak. To… gdzie i Sandra. - Może do zaproponowałem. - Okej. Ruszyliśmy więc wspomnianego mi opowiedziałem jej Wydawała się być n gdyż na jej twa nieokreślony gryma jej kolej na parę powiedziała niczego jej profilu, więc nie niczego nowego. W na miejsce i zajęliśm na dworze. Nim