E!milka Nr 24 Styczeń - Page 7

E!milka | Styczeń 2020 / Nr 2(24) odziny. Po upływie rozeszli się w swoje uszyliśmy w stronę wspólnie odpocząć. zczerą nadzieję, Ze awno zapomniał o ym. , stary, bo jak tylko , to umówimy cię z – ale się myliłem. m w głosie mi to den. Nie możesz ie! Muszę pomóc rzebie! – ludzie, mat… Co sądzisz o urduplu, który nas nie wiem. Ja bym ił się Kaden. ł się miły… ś tak nie polubiłem ebie spojrzenie, ten oba mi się. Źle mu z oim miejscu nie dawał dostępu do y, jaki się okaże i zliśmy gadając o ńcu dotarliśmy do wejściu do środka, rał się do mojego ronę „Miłość za liśmy się na moje dziwieniu i uciesze tam na mnie ej kobiety. i bardzo to, co napisałeś o ilu. Przez to bardzo ę. Jeśli chcesz ś o mnie, rofil ^^. Byłoby mi mi odpisał. Pogadalibyśmy sobie troszkę. Chciałabym Cię bliżej poznać. Co Ty na to? Pozdrawiam Sandra.” - O. MÓJ. BOŻE. ALISTER!!! Widzisz?! Ktoś się tobą w końcu zainteresował! – wrzasnął podekscytowany Kaden – Obczajmy jej profil! – powiedział mój przyjaciel, klikając w nazwę „SweetSandra19”, jednocześnie wchodząc na profil kobiety. Znajdował się tam opis zainteresowań i preferencji Sandry. W sumie ładna kobieta. Ciemnoskóra z kręconymi, czarnymi włosami. Interesuje się pisaniem książek, rysowaniem i językami. Studiowała politologię. Obecnie pracuje w kwiaciarni. Lubi mężczyzn wysportowanych, odważnych, mających swoje poglądy na świat, wesołych, energicznych, pewnych siebie. Niby w porządku, ale jen preferencje bardziej pasują do Kadena. Poza tym nie za bardzo przypadła mi do gustu. - Dawaj, piszemy do niej! – wrzasnął Kaden. - Wiesz, ja nie wiem, czy to jest dobry pomysł – odpowiedziałem niepewnie. - Oj no weź, co jest? Nie podoba Ci się? - To nie tak. Po prostu nie jest w moim typie… - Kurde, Alister. Ale jesteś wybredny! Tak, to nigdy sobie nikogo nie znajdziesz! Bierz to, co ci dają. Piszemy do niej i bez dyskusji. Napisaliśmy więc w moim imieniu do tej całej Sandry. O dziwo, odpisała od razu. Naprawdę nie ma nic lepszego do roboty? Wymieniliśmy z nią kilka wiadomości. W sumie, to Kaden pisał wszystko za mnie. Ja nie miałem prawa głosu i dlatego większość tego, czego dowiedziała się o mnie kobieta było nieprawdą. W końcu padło pytanie, którego najbardziej się obawiałem. „Umówimy się?” str. 3