E!milka Nr 23 Listopad - Page 4

Moje rozmyślenia przerwał głośny dźwięk sygnalizujący przyjście nowej wiadomości. Ostatnio niewiele osób do mnie pisało- wszyscy mieli ułożone życie, bez problemów o których chcieliby ze mną rozmawiać. Mimo tej przygnębiającej pory roku miałam wrażenie, że tylko ja odczuwam taką pustkę. Nikt póki co nie potrzebował moich rad i słów wsparcia, więc i mój telefon ucichł. Dlatego słysząc odgłos powiadomienia, mimowolnie podskoczyłam. Jak się spodziewałam, odpisał mój przyjaciel. Ale nie widziałam tam żadnej wiadomości, która sugerowałaby, że martwi się o mnie, albo chce mi pomóc. Sorrki, nie mogę. Miałem ci nie mówić, ale Lilka zorganizowała spotkanie naszej starej klasy z liceum. Mówiła, że bezsensu cię zapraszać, bo jej nie lubisz, czy coś i i tak nie przyjdziesz. Poproś kogoś innego. Ból? Złość? Smutek? Nie, nie czułam tego. To ja miałam pomagać innym, w tym byłam najlepsza. Umiałam rozgryźć każdy problem, znaleźć rozwiązanie każdej najtrudniejszej zagwozdki, ale moja psychika była dla mnie zagadką. Może powinnam przestać się wygłupiać i wykorzystać cięższą broń? Psychologa. Był 24 listopada, a moje przygnębienie sięgało zenitu, w pewnym momencie nie czułam nic prócz rezygnacji. W przypływie determinacji chwyciłam komórkę i zapisałam się na najbliższy wolny termin. 30 listopada. Nieźle, zwlekałam cały miesiąc, choć prawdopodobnie powinnam zrobić to zaraz na początku. Pozostało czekać tydzień, odpędzając się od myśli, które wirowały w mojej głowie niczym para butów w pralce. Każde ich uderzenie powodowało huk i echo, które rodziły kolejne niewesołe refleksje. Ku mojemu zdziwieniu, zaczęłam odczuwać ulgę, każdego dnia było odrobinę lepiej. Nie była to diametralna różnica, ale coś było na rzeczy- czyżby sama myśl o pomocy od faktycznego psychologa była tak uzdrawiająca? Wydawało się to zupełnie niemożliwe, ale miałam wrażenie jak listopadowa, szara aura powoli mnie opusz cieszyłam się na w jednak, że nie za w lecz nie znaczyło samopoczucie się Budząc się kolejneg dnia grudnia, po negatywne emocje, sobie od miesiąca, plan. Słysząc w piosenki, widząc dek sklepów i czując j zastępuje zimny de pozbyć się wrażen magiczny miesiąc pozytywnym znac odszedł, razem przygnębienie, złoś nierealne, nadnat głupie. Lecz właśn poznawałam siebie, parę dni temu, trudn z łóżka, albo wy czynności, jak zaparz nie czułam się ideal różnicę. Czy to ma zwykłe jesienne przy bardziej prawdopod melancholia, która października, cze zabieganych, ale też żegnająca się z nim grudnia, obiecująca przyszłym roku, piętno na jesiennej po tym, jak uświa istnieniu takiej ch będzie taka sama? Wywiad z pr urodzoną w (zarejestrowała 1ag). Prababcia: P pamiętam z wojn