4
OD REDAKTORA
W
Wakacje i dostęp Lublina do morza
akacje, czyli oczekiwane od
pierwszego września dwa miesiące. Nie ma nic przyjemniejszego niż wstawanie o dwunastej, jedzenie litra lodów dziennie, nigdy nie
znania odpowiedzi na pytanie, jaki dzisiaj
jest dzień i opalania się, co daje niezwykłe
poczucie bycia naleśnikiem, którego co
jakiś czas trzeba przewracać na drugą stronę, aby się nie przypalił. Cóż za cudowny
czas!
Nie oszukujmy się. Zarówno nauczyciele jak
i uczniowie już pod koniec kwietnia zaczynają marzyć o tej magicznej chwili, gdy na
dwa miesiące szkoła staje się tylko wspomnieniem, które odgonić można niczym
lekko denerwującą muchę. I dobrze! Wakacje zostały stworzone przez Bogów Litowania się nad Uczniami po to, abyśmy po
prostu odpoczęli. Każdy przecież dobrze
wie, że jeżeli dostaniemy taką dawkę spokoju (nie martwienia się o niezapowiedzianą kartkówkę czy brak stresu spowodowanego karą za niezmienianie butów), będziemy świeży i gotowi do rozpoczęcia nauki w następnym roku (tutaj chciałabym
tylko pozdrowić wszystkich czytających to
przyszłorocznych maturzystów, którzy prawdopodobnie spędzą połowę wakacji na
powtarzaniu materiału).
Alej jak tu się zrelaksować? Oczywiście pamiętać musimy, że istnieje odpoczynek
czynny oraz bierny i oba są bardzo ważne.
Pierwszy to wszelaka aktywność mózgu
i innych mięśni. Czyli jesteśmy fit i biegamy
po osiedlowym skwerku mającym wymiary
dwadzieścia metrów na dwadzieścia, gramy w szachy i sapera, kiedy nie mamy internetu, i pływamy z rekinami, jeśli mamy
taką możliwość. Wysoka aktywność mięśni
gwarantowana. Odpoczynek bierny z kolei
polega na ograniczeniu aktywności umysłowej, jak i mięśniowej. Co to dla nas znaczy...? Sen! No, albo patrzenie się tępo w
ścianę (uwaga jest jedna, prawdopodobnie będziecie wyglądać, jak gdyby w waszym umyśle nagle pojawiła się pustynia,
a jej piaski co jakiś czas przemierzała kępka suchej trawy – ale może właśnie o to
chodzi?).
Wiem, iż zwykle wmawiamy sobie, że w wakacje zrobimy te wszystkie wspaniałe rzeczy, na które nie mieliśmy czasu w roku
szkolnym, a nasze wypady ze znajomymi
będą wyglądały niczym teledyski do radosnych i energicznych piosenek popowych.
Może nie zawsze tak będzie, ale postarajcie się wykorzystać ten czas jak najlepiej.
Może nie stawiajcie sobie tak skomplikowanych celów jak zakładanie akcji społecznej „chcemy dostępu do morza dla Lublina”, ale te nieco prostsze, jak ustalenie liczbę książek, które powinniście przeczytać,
albo filmów, które chcecie obejrzeć przez
te dwa miesiące, zorganizowanie wypadu
ze znajomymi pod namiot czy pojechanie
na festiwal. Ale nie ukrywam, dostęp do
Bałtyku byłby naprawdę niezły.
Czy mam dla Was jakieś wakacyjne rady?
Pijcie dużo wody, jedzcie zatrważające ilości owoców, które łatwo dostać o tej porze
roku (uwierzcie, będziecie żałować, że nie
kupiliście tego kilograma truskawek, trzęsąc się z zimna i brnąc do szkoły przez grudniowe śniegi), możecie wykorzystać też
przepisy, które znajdziecie w tym wydaniu
(pycha!). Nie zapominajcie o kremie do
opalania, naprawdę nie popełniajcie tego
błędu. Róbcie dużo zdjęć – sobie i innym.
Nieważne, czy będziecie wyglądać świetnie, czy podwójny podbródek zniszczy
Wam ujęcie. Takie obrazy chętnie się później przegląda, śmieje się z nich i wraca
myślami do odwiedzonych miejsc czy przeżytych chwil. W końcu wspomnienia żyją
tak długo, jak będą o nich pamiętać ludzie.
Ach, no i życzę Wam też, abyście na początku sierpnia nie natrafiali na ulotki reklamowe supermarketów z napisami “witaj
szkoło” i zdjęciami radosnych dzieci z tornistrami. Dlaczego się uśmiechacie?! Dlaczego?!
Paulina Durakiewicz