BYLE DO PRZERWY CZERWIEC 2016 | Page 4

4 OD REDAKTORA W Wakacje i dostęp Lublina do morza akacje, czyli oczekiwane od pierwszego września dwa miesiące. Nie ma nic przyjemniejszego niż wstawanie o dwunastej, jedzenie litra lodów dziennie, nigdy nie znania odpowiedzi na pytanie, jaki dzisiaj jest dzień i opalania się, co daje niezwykłe poczucie bycia naleśnikiem, którego co jakiś czas trzeba przewracać na drugą stronę, aby się nie przypalił. Cóż za cudowny czas! Nie oszukujmy się. Zarówno nauczyciele jak i uczniowie już pod koniec kwietnia zaczynają marzyć o tej magicznej chwili, gdy na dwa miesiące szkoła staje się tylko wspomnieniem, które odgonić można niczym lekko denerwującą muchę. I dobrze! Wakacje zostały stworzone przez Bogów Litowania się nad Uczniami po to, abyśmy po prostu odpoczęli. Każdy przecież dobrze wie, że jeżeli dostaniemy taką dawkę spokoju (nie martwienia się o niezapowiedzianą kartkówkę czy brak stresu spowodowanego karą za niezmienianie butów), będziemy świeży i gotowi do rozpoczęcia nauki w następnym roku (tutaj chciałabym tylko pozdrowić wszystkich czytających to przyszłorocznych maturzystów, którzy prawdopodobnie spędzą połowę wakacji na powtarzaniu materiału). Alej jak tu się zrelaksować? Oczywiście pamiętać musimy, że istnieje odpoczynek czynny oraz bierny i oba są bardzo ważne. Pierwszy to wszelaka aktywność mózgu i innych mięśni. Czyli jesteśmy fit i biegamy po osiedlowym skwerku mającym wymiary dwadzieścia metrów na dwadzieścia, gramy w szachy i sapera, kiedy nie mamy internetu, i pływamy z rekinami, jeśli mamy taką możliwość. Wysoka aktywność mięśni gwarantowana. Odpoczynek bierny z kolei polega na ograniczeniu aktywności umysłowej, jak i mięśniowej. Co to dla nas znaczy...? Sen! No, albo patrzenie się tępo w ścianę (uwaga jest jedna, prawdopodobnie będziecie wyglądać, jak gdyby w waszym umyśle nagle pojawiła się pustynia, a jej piaski co jakiś czas przemierzała kępka suchej trawy – ale może właśnie o to chodzi?). Wiem, iż zwykle wmawiamy sobie, że w wakacje zrobimy te wszystkie wspaniałe rzeczy, na które nie mieliśmy czasu w roku szkolnym, a nasze wypady ze znajomymi będą wyglądały niczym teledyski do radosnych i energicznych piosenek popowych. Może nie zawsze tak będzie, ale postarajcie się wykorzystać ten czas jak najlepiej. Może nie stawiajcie sobie tak skomplikowanych celów jak zakładanie akcji społecznej „chcemy dostępu do morza dla Lublina”, ale te nieco prostsze, jak ustalenie liczbę książek, które powinniście przeczytać, albo filmów, które chcecie obejrzeć przez te dwa miesiące, zorganizowanie wypadu ze znajomymi pod namiot czy pojechanie na festiwal. Ale nie ukrywam, dostęp do Bałtyku byłby naprawdę niezły. Czy mam dla Was jakieś wakacyjne rady? Pijcie dużo wody, jedzcie zatrważające ilości owoców, które łatwo dostać o tej porze roku (uwierzcie, będziecie żałować, że nie kupiliście tego kilograma truskawek, trzęsąc się z zimna i brnąc do szkoły przez grudniowe śniegi), możecie wykorzystać też przepisy, które znajdziecie w tym wydaniu (pycha!). Nie zapominajcie o kremie do opalania, naprawdę nie popełniajcie tego błędu. Róbcie dużo zdjęć – sobie i innym. Nieważne, czy będziecie wyglądać świetnie, czy podwójny podbródek zniszczy Wam ujęcie. Takie obrazy chętnie się później przegląda, śmieje się z nich i wraca myślami do odwiedzonych miejsc czy przeżytych chwil. W końcu wspomnienia żyją tak długo, jak będą o nich pamiętać ludzie. Ach, no i życzę Wam też, abyście na początku sierpnia nie natrafiali na ulotki reklamowe supermarketów z napisami “witaj szkoło” i zdjęciami radosnych dzieci z tornistrami. Dlaczego się uśmiechacie?! Dlaczego?! Paulina Durakiewicz