ZAGADKI KRYMINALNE
25
Tajemnica skradzionych słodyczy
Fot. www.kuri.com.pl
Świeciło słońce. Sara Mickiewicz stała
przed domkiem, w którym mieszkała wraz
z czterema koleżankami ze swojej klasy.
Dzień wcześniej, przed południem, klasa
młodej pani detektyw dotarła w okolice
Słowackiego Raju, później została zakwaterowana w pięcioosobowych domkach.
Jedna z współlokatorek dziewczynki, Julka,
przywiozła ze sobą ogromną torbę cukierków, którą uzupełniła dodatkowo lokalnymi łakociami podczas zwiedzania miasteczka o nazwie Levoča. Wszystko byłoby
dobrze, gdyby nie to, że następnego ranka
pakunek zniknął. Sara jednak już wcześniej
zauważyła wąziutką ścieżkę wydeptaną
w trawie, która była usłana cukierkami
z Mieszanki Krakowskiej. Dróżka ta prowadziła prosto na skraj obozu, do domku zajmowanego przez Zuzię, Małgosię oraz Lindę, które po chwili zostały przyprowadzone
do Sary przez nauczyciela biologii.
Zuzia wieczorem była bardzo zmęczona
i od razu po wyborze swojego łóżka poszła
spać. Potwierdził to Pan Wilkowski. Małgosia prawie do świtu siedziała przy ognisku
i śpiewała obozowe piosenki, a potem położyła się na kocu niedaleko ognia. Linda
zaś wraz z grupą ochotników przygotowywała poczęstunek, patyki do pieczenia
kiełbasek oraz zajmowała się planowaniem trasy wraz z Julką.
- Tak, rzeczywiście na chwilę zaszłam do
waszego domku, Saro, ale tylko po to by
powiedzieć reszcie dziewczyn, że czas iść
na zewnątrz, ponieważ Piotrek zaczął już
grać na gitarze. A resztę wczorajszego wieczoru spędziłam śpiewając i rozmawiając
z Julką, tak jak ona nie wróciłam spać do
łóżka – wyjaśniła Linda.
Po usłyszeniu tych informacji, potwierdzonych przez pozostałe lokatorki, Sara powiedziała:
- Dziewczynką, która ukradła cukierki była…
Teraz pora na ciebie czytelniku , kto jest
winny i jak Sara doszła do takiego wniosku?
Kapelusznik
Odpowiedź na poprzednią zagadkę: Winna jest sprzątaczka. Pan Dyrektor nie zapraszałby przedstawiciela kuratorium, aby ten obejrzał kolekcje, gdyby chciał ją ukraść. Pani Duch jako jedyna nie miała klucza do zamkniętej wcześniej pracowni. Natomiast drzwi
zostały wybite od środka, co oznaczało, że kolekcję ukradła nie ona, a sprzątaczka posiadająca klucz do sali.