ŻYCIE DUCHOWE
23
Bóg na wakacjach
tach? A może wakacje to dobry okres, by
dać sobie wolne w relacji z Panem Bogiem, po to by mocniej za Nim zatęsknić?
Wiemy dobrze, że czasowe rozstania cementują związek. Taką samą logikę można
zastosować również do misji. Po to wstrzymuję się od głoszenia, by głosić z większym
zapałem i entuzjazmem.
Fot. www.fullportadas.com
Po skończonej mszy świętej wszedłem do
zakrystii. Proboszcz w asyście ministrantów
dopełniał rytuału po mszalnego. Grzecznie
odczekałem, potem przywitałem się z zacnym celebransem i rzuciłem do chłopaków niewinną, jak mi się wydawało, zaczepkę - Wakacje macie; nareszcie! Ksiądz
zareagował natychmiast - Wakacje są, ale
nie od Pana Boga!
Czy można przyznać rację temu powiedzeniu w kontekście słów Jezusa, który mówił
do uczniów, by poszli i odpoczęli nieco?
A czy duchowość jest czymś, co nie potrzebuję odetchnąć i pójść na urlop? Skąd ta
pewność, że nasza religijność ma przez 365
dni w roku pracować na pełnych obro-
Znam innego księdza, nie mniej znamienitego. Kiedyś zbuntowany, uczestnik koncertów w Jarocinie. Mówi o swoim nawróceniu, kiedy po całonocnej imprezie przebudził się i gdzieś na polu namiotowym znalazł na swojej klatce piersiowej ulotkę z napisem "Bóg Cię kocha!" Wzruszony zadzwonił pod podany pod napisem numer i tak
to się zaczęło. Kim byłby dziś, gdyby wtedy
misjonarze w imię teologii odpoczynku nie
ruszyli do Jarocina z ewangelizacją? Czy
misje i rekolekcje to czas zarezerwowany
jedynie na wielki post i adwent? Pismo
Święte mówi: "głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę" 2Tm 4,2. Może właśnie dlatego Światowe Dni Młodzieży w Krakowie
odbędą się w takim a nie innym terminie?
Nie róbmy sobie wakacji od Pana Boga
i Jego misji, ponieważ On nigdy nie robi sobie wakacji od nas.
Andrzej Ilczuk
Światowe Dni Młodzieży 2016
49 dni… tyle właśnie zostało do Światowych Dni Młodzieży (według moich
obliczeń – niewątpliwie dokładnych z racji
mych
matematycznych
zdolności).
Wszystko w stanie gotowościNesamowitym
będzie ten czas! Nie mogę się tego doczekać, prawie tak bardzo jak wyczekuję 1
września, gdy znów pojawię się w progach
drogiej memu sercu szkoły.
Mimo zaangażowania w to piękne dzieło
wielu drogich mi osób, sam nie wybieram
się wesołym autokarem w podróż do Krakowa. Nie zaszczycam swoją obecnością
tegoż miasta, mimo iż niewątpliwie brak
mojej osoby zasmuci niejednego biskupa,
a nawet samego papieża.
Nie jestem jednak przeciwnikiem organizacji ŚDM. Są one bardzo potrzebne we
współczesnych czasach, w których
młodzież nierzadko szuka „fajerwerków”,
by uwierzyć, a Kościół kojarzy się tylko ze
starszymi paniami z antenkami na beretach. Osobiście nie odczuwam potrzeby
bycia tam, ponieważ dla mnie wiara jest
przede wszystkim spotkaniem z Chrystusem
w ciszy, spokoju, w warunkach sprzyjających refleksjom o egzystencji na tym
ziemskim łez padole. Dodatkowo ze
wspomnianą nie raz skromnością uznałem,
iż nie mogę pozwolić, by w przypadku zamachu ludzkość została pozbawiona tak
wybitnej jednostki, jak ja. Podobnież nie
mogę zawieść mojej szkoły i nie podwyższyć jej miejsca w ogólnym rankingu po
egzaminach maturalnych swoim genialnym wynikiem z matury z matematyki.
Jakub Łukasik